FC Porto triumfuje w Superpucharze Portugalii. Polacy zagrali mało – StolicaSportu.pl

FC Porto wygrywa Superpuchar Portugalii! Grali Bednarek i Kiwior

Jakub Kiwior Jan Bednarek
Domyślna grafika
Maciek
1 sierpnia 2026 23:29
3 minuty czytania

Chociaż FC Porto zgarnęło właśnie kolejne trofeum, polscy piłkarze zostali tym razem przesunięci na dalszy plan. Smoki pokonały Torreense 1:0 w meczu Superpucharu Portugalii, a ekipa z drugiej ligi, choć zaczęła agresywnie, finalnie musiała uznać wyższość faworytów. Mimo niełatwych, boiskowych warunków, zwycięską bramkę zdobył Victor Froholdt. Jeden z Polaków opuścił plac gry już w przerwie przez kontuzję, a trzeci z naszych cały mecz oglądał z ławki.

Pierwsze minuty spotkania wyglądały zaskakująco – drugoligowe Torreense nie zamierzało grać wyłącznie roli tła dla FC Porto. Już w 3. minucie to właśnie rywal stworzył pierwszą groźną sytuację – Diogo Costa oddał ostry strzał z dystansu, po którym Javi Vasquez musiał mocno się wysilić. Kilka chwil później bramkarz Smoków dopisał kolejną bezbłędną interwencję po próbie Dany'ego Jeana.

Warunki do gry były – delikatnie mówiąc – dalekie od wymarzonych. Murawa stadionu w Coimbrze naszpikowana była dołami i nierównościami, co dostrzegł nawet Jan Bednarek przed pierwszym gwizdkiem. Sam zespół Porto nie wszedł w mecz najlepiej, a faworyci długo nie potrafili złapać właściwego rytmu.

Sytuacja odmieniła się dopiero z upływem czasu. Już w 30. minucie Smoki powinny wyjść na prowadzenie – po zagraniu Pepe Aquino w pole karne William Gomes z kilku metrów posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Zamiast niego skutecznością zabłysnął Victor Froholdt, który w 38. minucie wykończył głową precyzyjne dośrodkowanie Pepe.

Jeszcze w końcówce pierwszej połowy zrobiło się ciekawie, bo Torreense w doliczonym czasie wypracowało dwie niezłe okazje. W obu przypadkach pewnie spisał się jednak Costa, nie dając szans przeciwnikom na wyrównanie.

Polski akcent? W ekipie Porto po przerwie na murawie został już tylko Jakub Kiwior – Jan Bednarek uznał, że przy takich warunkach i po doznanej kontuzji nie ma sensu ryzykować dalszej gry i opuścił plac jeszcze przed drugą połową.

Druga część spotkania? Tu emocji zdecydowanie zabrakło; dominację przejęło Porto, skutecznie gasząc zapędy drugoligowca. Swoją szansę miał Zoabi w 87. minucie, ale pod naporem Vareli nie zdołał nawet ustawić piłki celnie.

Oskar Pietuszewski przesiedział całą rywalizację na ławce rezerwowych – trener Francesco Farioli nie chciał ryzykować zdrowia Polaka na fatalnym boisku.

FC Porto - Torreense 1:0 (1:0)
1:0 Victor Froholdt 38

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie