Barcelonie zabrakło gola do dogrywki. Atletico w finale Pucharu Króla!
FC Barcelona stanęła przed koniecznością odrobienia aż czterech goli w rewanżu półfinału Pucharu Króla. Dublet Marca Bernala oraz trafienie Raphinhi niemal pozwoliły Dumie Katalonii dokonać tego, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. Zespół z Madrytu przetrwał jednak napór, zachowując minimalną przewagę z pierwszego meczu. W tych emocjonujących okolicznościach losy awansu rozstrzygnęły się dopiero w ostatnich minutach spotkania na Camp Nou.
FC Barcelona przed rewanżowym spotkaniem półfinałowym Pucharu Króla miała niemal straconą pozycję. Pierwszy mecz z Atletico Madryt zakończył się porażką aż 0:4, więc do awansu potrzebny był piłkarski cud. Gospodarze wyszli na murawę Camp Nou osłabieni – Robert Lewandowski opuścił skład przez złamanie oczodołu, którego nabawił się we wcześniejszym starciu z Villarrealem. W bramce zastąpił go Joan Garcia, a Wojciech Szczęsny usiadł na ławce.
Już od pierwszego gwizdka było jasne, że Barcelona postawi wszystko na jedną kartę. Utrzymywali się przy piłce i szukali okazji. Jednak pech nie opuszczał gospodarzy – w 13. minucie kontuzjowany Jules Kounde musiał opuścić boisko, a zastąpił go Alejandro Balde. Kolejne minuty przyniosły sytuacje bramkowe Ferrana Torresa i Lamine'a Yamala, ale bez efektu.
Dopiero w 29. minucie Marc Bernal otworzył wynik, wykorzystując podanie Yamala i wbijając futbolówkę z bliska. To był sygnał do ataku. Po chwili Barcelona wywalczyła rzut karny, a Raphinha podszedł do piłki i pewnie pokonał Juana Musso. Na tablicy zrobiło się 2:0 jeszcze przed przerwą, a kibice poczuli, że naprawdę wszystko jest możliwe.
Po zmianie stron nastroje podgrzały się jeszcze bardziej. Goście z Madrytu musieli walczyć o przetrwanie, a bramkarz Atletico kilkukrotnie popisał się dobrymi interwencjami. Wreszcie w 72. minucie Marc Bernal ponownie trafił do siatki, tym razem po dośrodkowaniu z głębi pola. Duma Katalonii potrzebowała już tylko jednej bramki, żeby doprowadzić do dogrywki.
Camp Nou wrzało, a piłkarze gospodarzy naciskali do samego końca. Najbliżej szczęścia był Gerard Martin w 89. minucie, lecz jego strzał nie trafił do siatki. Atletico, prowadzone przez Diego Simeone, momentami chwiało się na nogach, broniąc resztek przewagi.
Wynik 3:0 nie wystarczył, by wyrównać bilans dwumeczu. Ostatecznie awans do finału zapewniło sobie Atletico Madryt, broniąc się przed fenomenalnym pościgiem zespołu z Katalonii.
FC Barcelona – Atletico Madryt 3:0 (2:0)
1:0 Marc Bernal 29
2:0 Raphinha 45-karny
3:0 Marc Bernal 72
Pierwszy mecz: 0:4.
Awans: Atletico Madryt.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore