Mateusz Ponitka i Marcin Gortat kończą konflikt podczas charytatywnej akcji
Jeszcze niedawno mało kto wierzył, że Mateusz Ponitka i Marcin Gortat mogą dojść do porozumienia. Przełamując uprzedzenia, kapitan reprezentacji Polski wyciągnął rękę do byłego gwiazdora NBA podczas transmitowanej na żywo zbiórki charytatywnej. Ich pojednanie odbiło się szerokim echem w koszykarskim środowisku i daje nadzieję na nowe otwarcie w polskiej koszykówce.
Mateusz Ponitka nie owijał w bawełnę – podczas transmitowanej na żywo internetowej akcji charytatywnej zapragnął rozliczyć dawne spory z Marcinem Gortatem. Publicznie zaproponował zakopanie toporu wojennego, jeśli uda się zebrać 9,2 miliona złotych na rzecz dzieci z fundacji Cancer Fighters.
Wydarzenie, prowadzone przez influencera znanego jako "Łatwogang", błyskawicznie nabrało rozgłosu. Przez dziewięć dni transmisji gościli tam nie tylko Ponitka i Gortat, ale również Robert Lewandowski czy Krzysztof Włodarczyk, a całą akcję napędzał energetyczny utwór „diss na raka”. Wpłaty szły lawinowo – i długo oczekiwany cel został osiągnięty szybciej, niż przewidywali organizatorzy.
Zgodnie z obietnicą, gdy licznik zbiórki przekroczył ustaloną kwotę, Ponitka bez wahania zwrócił się do Gortata: "Chciałbym wyciągnąć do ciebie rękę i zakończyć te nasze przepychanki publiczne". Takie gesty w polskim sporcie nie zdarzają się często – zwłaszcza, że konflikt między zawodnikami ciągnął się od momentu, gdy Gortat publicznie skrytykował decyzję Ponitki o grze w Zenicie Sankt Petersburg po rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Mateusz, myślę, że dawno żeśmy zakopali te topory. Już dawno minęły te niepotrzebne niesnaski. Wiesz doskonale, że musimy razem funkcjonować w naszym środowisku koszykarskim. Prowadzisz reprezentację do fenomenalnych wyników. Co było, to było i minęło
Po tych słowach atmosfera zarówno na transmisji, jak i wśród kibiców stała się wyraźnie pozytywna. Koszykarska społeczność przyjęła ten gest z uznaniem, licząc, że pojednanie dwóch ikon pomoże w budowaniu silniejszego środowiska i przekuje się na dalszy rozwój dyscypliny w Polsce.