Hubert Hurkacz żegna się z Wimbledonem po dramatycznym meczu ze Struffem – StolicaSportu.pl

Od 2:0 do kreczu. Wielki pech Huberta Hurkacza

Hubert Hurkacz
fot. si.robi (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Marlena
5 lipca 2026 21:38
3 minuty czytania

Długo wydawało się, że Hubert Hurkacz pewnie zmierza po ćwierćfinał Wimbledonu, lecz kontuzja boleśnie przerwała te plany. Po dwóch wygranych setach wrocławianin najpierw walczył z Janem-Lennardem Struffem jak równy z równym, a później zaczął zmagać się z bólem pleców i żeber. Ostatecznie Polak musiał zakończyć mecz przed czasem. Niemiec po raz pierwszy w karierze melduje się w najlepszej ósemce londyńskiego turnieju.

Już w drugim gemie otwierającego seta Polak przewidział serwis Jana-Lennarda Struffa niczym podręcznik. Wykorzystał niemrawe wejście Niemca w mecz, odskoczył na 3:0 i do końca kontrolował grę. Struff nie zagroził mu break pointem choćby przez chwilę, a pierwszy set set zakończył się 6:3 po ekspresowych 30 minutach.

Druga partia to już inna opowieść. Struff złapał rytm na serwisie – ryzykowny, ale skuteczny, jak przystało na zawodnika z niemiecką precyzją. Z kolei Hurkacz musiał wykazać się refleksem, szczególnie pod presją w szóstym gemie, gdzie wyszedł z opałów dzięki dwóm asom serwisowym. O wszystkim zadecydował tie-break – emocje gęstniały, lecz górą okazał się Polak. Znów postawił na ofensywę, dobijając przeciwnika atomowym smeczem przy trzecim setbolu i wywalczył prowadzenie 2:0.

Trzecia odsłona była prawdziwą wojną nerwów. Break pointy zarówno dla jednego, jak i drugiego, ale szala zwycięstwa przechylała się w obie strony. W kluczowych momentach więcej zimnej krwi zachował Struff, choć przy stanie 4:4 to Polak miał więcej szczęścia – rywal zepsuł prosty forhend, tracąc szansę na przełamanie. Tie-break znów przyniósł emocje – Niemiec odskoczył aż na 4:0 i już nie pozwolił sobie wydrzeć seta.

W przerwie między setami nad kortem zawisły czarne chmury – Hurkacz poprosił o interwencję medyczną z powodu bólu w dolnych plecach. Po zabiegach spróbował wrócić do gry, ale szósty gem czwartego seta przyniósł kolejne przełamanie – tym razem dla Struffa. Wrocławianin błyskawicznie zrewanżował się rywalowi, uruchamiając mocną grę na returnie, ale wytrzymałość organizmu była na granicy. W 11. gemie pojawił się ostry ból w okolicy żeber; nasz zawodnik sygnalizował sędziemu, że nie jest w stanie kontynuować, jeszcze raz poprosił o pomoc medyczną. 

Struff zamknął czwartego seta, wygrywając 7:5. W piątym secie Hurkacz jeszcze raz poderwał się do walki, wywalczył od razu przełamanie, ale za chwilę wysiłek odbił się na jego ciele. Dalsza gra była niemożliwa – Polak podejmował próby skracania wymian, jednak z każdą akcją ruch na korcie sprawiał mu coraz większy ból. Po stracie podania w szóstym gemie podjął decyzję o kreczowaniu.

Jan-Lennard Struff po raz pierwszy w karierze awansował do ćwierćfinału wielkoszlemowego – w wieku 36 lat. O półfinał zagra we wtorek z najlepiej rozstawionym Jannikiem Sinnerem albo Shintaro Mochizukim, który przedarł się do głównej drabinki przez eliminacje.

Jan-Lennard Struff - Hubert Hurkacz 3:6, 6:7(5), 7:6(2), 7:5, 4:2 (krecz)

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie