Świątek pewnie pokonała Parry i jest w ćwierćfinale w WTA 1000 w Cincinnati
Dziewiąte zwycięstwo z rzędu i kolejny krok w obronie tytułu. Iga Świątek nie dała Francuzce szans na żadne zaskoczenie, choć ta na początku obu setów próbowała stawiać opór.
Diane Parry wyszła na kort z odwagą, której mało kto się po niej spodziewał. Już w pierwszym gemie Francuzka przełamała podanie Świątek, narzucając agresywny styl i wymuszając błędy po stronie Polki. Efekt zaskoczenia nie trwał jednak długo.
Świątek natychmiast odpowiedziała breakiem i od tego momentu przejęła kontrolę nad meczem. W czwartym gemie ponownie odebrała rywalce serwis, wychodząc na prowadzenie 4:1. Polka grała konsekwentnie z głębi kortu, a jej forhend dyktował warunki w dłuższych wymianach. Parry próbowała jeszcze stawiać opór, utrzymywała swoje podanie w kolejnych gemach, ale nie miała argumentów, by zagrozić serwisowi Świątek. W dziewiątym gemie Polka musiała bronić break pointa. Wyszła z tej sytuacji obronną ręką i przy trzeciej piłce setowej zamknęła partię wynikiem 6:3.
Druga odsłona ułożyła się niemal identycznie. Parry tym razem utrzymała podanie na otwarcie, lecz już w trzecim gemie straciła serwis. Świątek ponownie odskoczyła na 4:1, grając z chirurgiczną precyzją przy returnie i nie pozwalając rywalce na budowanie akcji od siatki. Francuzka w końcówce seta zdołała wprawdzie przełamać Polkę i zmniejszyć dystans, ale na więcej jej nie stać. Świątek zamknęła mecz wynikiem 6:3 w drugim secie, potwierdzając dominację nad Parry, która w jedynym wcześniejszym bezpośrednim starciu, podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu, ugrała zaledwie dwa gemy.
To dziewiąte z rzędu zwycięstwo Świątek, licząc od turnieju WTA 1000 w Toronto, który Polka wygrała tydzień wcześniej. W Cincinnati forma 25-latki nie słabnie. W pierwszej rundzie pewnie odprawiła Kolumbijkę Emilianę Arango, potem podniosła się po przegranym secie z Marią Sakkari, a teraz bez większych problemów przeszła przez Parry.