Iga Świątek po meczu z Parry: Kluczem jest koncentracja
Diane Parry próbowała rozbić rytm Igi Świątek slajsami, ale Polka nie dała się wciągnąć w niską, rotacyjną grę. Dwa sety, dwa razy 6:3 i kolejny ćwierćfinał wielkiego turnieju w kieszeni.
Iga Świątek potrzebowała niespełna godziny, by uporać się z Diane Parry 6:3, 6:3 i wywalczyć awans do ćwierćfinału. Był to jej 30. ćwierćfinał turnieju rangi WTA 1000 w karierze.
Francuzka postawiła na taktykę opartą na slajsie. Podcięte piłki miały zaburzyć rytm Polki, zmusić ją do generowania własnej mocy z niskich, nisko odbijających się uderzeń. To styl, który potrafi być niewygodny nawet dla najlepszych, bo wymaga ciągłego dostosowywania pozycji ciała i aktywnego wchodzenia w piłkę zamiast wykorzystywania energii uderzenia rywalki.
Świątek rozpoznała to zagrożenie i od pierwszych gemów narzuciła wysokie tempo. Zamiast biernie reagować na podcięcia Parry, sama dyktowała warunki wymiany, atakując forhendem i przesuwając Francuzkę po korcie. W pierwszym secie szybko wypracowała przełamanie i utrzymała przewagę aż do końcówki, zamykając partię 6:3.
Drugi set przebiegał według podobnego scenariusza. Parry nie zmieniła planu gry, a Świątek nie dała jej powodów, by wierzyć, że slajsy mogą przynieść efekt. Polka konsekwentnie utrzymywała głębokość uderzeń, nie skracała wymian na siłę, ale też nie pozwalała, by spotkanie weszło w monotonny, defensywny schemat. Ponownie przełamała serwis rywalki i bez większych problemów doprowadziła do wyniku 6:3.
„Byłam solidna. Rywalka grała bardzo dużo slajsem, także potrzebne było dużo energii, żeby gra była intensywna. Byłam zadowolona z tego, jak to wyglądało” — oceniła Świątek w rozmowie na korcie po meczu.
Na pytanie o okrągłą liczbę 30 ćwierćfinałów w turniejach WTA 1000 Polka zareagowała spokojnie. „Zawsze miło słyszeć takie liczby, ale jestem skoncentrowana na meczach. Wiem, że gram dobrze i regularnie, niezależnie czy to ćwierćfinał, czy druga runda. W każdym meczu trzeba mieć takie samo podejście” — podkreśliła, dodając krótko: „Kluczem jest koncentracja, a takie liczby wtedy przychodzą”.
Po części sportowej konferencja zeszła na lżejszy temat — audiobooki. Zapytana, czy słuchanie książki to wciąż czytanie, Świątek nie miała wątpliwości. „Nie, nie. Czytanie to patrzenie na litery, prawda?” Przyznała jednak, że sama korzystała z audiobooków, choć nie dla przyjemności. „Używałam audiobooków, żeby oszukiwać w szkole” — wyjaśniła z uśmiechem. Chodziło o dwie książki, których przy napiętym tenisowym terminarzu nie zdążyła przeczytać do końca. „W szkole są terminy, a ja byłam zajęta grą w tenisa. Oszczędziło mi to trochę czasu” — dodała.