Iwan Żelizko coraz bliżej rozstania z Lechią Gdańsk?
W Lechii Gdańsk atmosfera gęstnieje. Trener Władysław Łupaszko tuż przed spotkaniem z Podbeskidziem Bielsko-Biała otwarcie przyznał, że sytuacja kluczowych piłkarzy coraz bardziej się komplikuje. Po Rifecie Kapiciu i Bohdanie Wjunnyku, którzy już niemal domagają się odejścia, na wylocie może być także Iwan Żelizko — dotychczasowy kapitan i filar środka pola. Jego obecność w składzie na najbliższy mecz stoi pod ogromnym znakiem zapytania, a okoliczności wokół jego statusu są dla szkoleniowca i władz klubu trudne do wyjaśnienia.
Napięcie w szatni Lechii Gdańsk sięga zenitu. W klubie właśnie zaczyna wrzeć wokół Iwana Żelizki, który jeszcze niedawno dumnie nosił opaskę kapitana, a teraz jego przyszłość stoi pod ogromnym znakiem zapytania.
„Biało-Zieloni”, którzy po spadku z Ekstraklasy nie mogą złapać właściwego rytmu w I lidze, zamiast łapać punkty, znów zmagają się z wewnętrznymi zawirowaniami kadrowymi. Po dwóch kolejkach piłkarze z Trójmiasta nie mają nawet punktu, a lista niezadowolonych zawodników wciąż rośnie.
Już przed meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała sytuacja była napięta, ale prawdziwe zamieszanie wywołała konferencja prasowa. Szkoleniowiec Władysław Łupaszko nie owijał w bawełnę: zabraknie Rifeta Kapicia i Bujara Pllany. Ich domaganie się transferu od dawna nie jest tajemnicą, na tej liście jest także Bohdan Wjunnyk. To jednak nie koniec kadrowych zawirowań.
Największe emocje wywołała wypowiedź dotycząca właśnie Żelizki. Trener zaskoczył dziennikarzy, mówiąc: Iwan może grać, ale nie jestem pewien czy zagra. To są bardzo trudne sytuacje do wytłumaczenia, ponieważ nie możemy mówić o wszystkich szczegółach. Wszyscy rozumieją, że ci piłkarze mieli pewne propozycje. I dla klubu byłoby lepiej, gdyby oni odeszli, co pozwoliłoby zyskać środki na inwestycje w nowych piłkarzy – zdradził Łupaszko, cytowany przez „WP Sportowe Fakty”.
Niepokój budzi też fakt, że słowa trenera w ogóle nie pojawiły się na oficjalnej stronie Lechii podsumowującej konferencję. Może to świadczyć o tym, że temat jest dla gdańszczan bardzo drażliwy, a sam Żelizko coraz dalej od gry w zielono-białych barwach.
Odejście Iwana Żelizki byłoby bolesnym ciosem, bo Ukrainiec w poprzednim sezonie błyszczał – 7 goli i 6 asyst w 33 meczach, a jego uderzenia z dystansu niejednokrotnie ratowały wynik. Ewentualne rozstanie z takim zawodnikiem trudno byłoby przeoczyć, zwłaszcza że w Gdańsku na razie nie widać skutecznego planu na zażegnanie problemów z kadrą.