Iga Świątek po zaciętym boju awansuje do trzeciej rundy US Open

Początkowo nic nie zapowiadało kłopotów, ale Suzan Lamens postawiła Idze Świątek podwójnie trudne warunki w drugiej rundzie US Open. Polka, po wygraniu pierwszego seta bez większych emocji, musiała zmobilizować się na niespodziewanie zacięty, trzeci set. Ostatecznie nie zawiodła i zakończyła spotkanie zwycięstwem 6:1, 4:6, 6:4, a jej seria zwycięstw trwa i napędza emocje kibiców przed kolejną fazą turnieju.
Iga Świątek od początku meczu narzuciła swój rytm. Pierwszy set przeciwko Suzan Lamens był demonstracją techniki i tenisowej dojrzałości – szybkie przełamanie (2:0), skuteczna obrona break-pointa, a potem bezlitosne wykorzystanie błędów rywalki. Polka wygrała 30 z 44 akcji, notując 9 kończących uderzeń przy zaledwie 10 niewymuszonych błędach. Lamens wydawała się wówczas bezradna wobec agresywnego stylu gry Świątek i siły jej forhendów.
Drugi set to jednak zupełnie inna historia. Świątek dwukrotnie wychodziła na prowadzenie z przełamaniem, lecz Lamens, coraz lepiej czująca kort, wyczekała moment, by zaskoczyć Polkę. Holenderka postawiła na głębokie, rotowane forhendy, dorzuciła drop shot i skuteczny, wysokokątny lob bekhendowy. Jednym z przełomowych momentów była wymiana na 22 uderzenia – to wtedy Lamens wymusiła błąd Świątek, a później podkręciła tempo, zmuszając Polkę do kolejnych pomyłek serwisowych. Drugi set padł łupem Holenderki po serii niewymuszonych błędów Polki, która oddała inicjatywę i przegrała partię 4:6.
Czytaj także
„Trzeci set to reset, trzeba zacząć od nowa i zagrać jeszcze precyzyjniej” – przyznała Świątek tuż po zakończeniu meczu. I faktycznie, od pierwszych piłek w decydującej partii Polka grała najwyższą koncentracją. Ograniczyła liczbę błędów, natychmiast zaczęła wywierać presję na serwisie rywalki. Cztery z ośmiu podwójnych błędów po stronie Lamens pojawiły się właśnie w tym secie, a Świątek bezlitośnie punktowała słabości rywalki. Bardzo szybko odskoczyła na 4:1, choć przeciwniczka zerwała się jeszcze do kontry i odrobiła jednego brejka. Decydujący moment nastąpił przy 5:4, gdy Polka obroniła się znakomitym bekhendowym winnerem po smeczu Lamens i już za trzecim podejściem zamknęła mecz asem serwisowym.
Był to pierwszy od kilku spotkań przypadek, gdy Świątek oddała seta, ale presja z końcowych gemów pokazała, że potrafi wywołać koncentrację na żądanie. Zwycięstwo nad Lamens to już szesnasta wygrana w ostatnich siedemnastu meczach – w tym triumfy w Wimbledonie i Cincinnati. W kolejnej rundzie Polka zmierzy się z Anną Kalinską, z którą bilans ich dotychczasowych spotkań jest remisowy i zapowiada się kolejny gorący pojedynek.
W cieniu tego spotkania do trzeciej rundy awansowały także inne rozstawione zawodniczki: Jekaterina Aleksandrowa, Beatriz Haddad Maia, Linda Noskova i Maria Sakkari. Forma czołówki pań zapowiada emocjonujące kolejne dni na nowojorskich kortach.