Pinheiro Braathen historycznym mistrzem olimpijskim dla Brazylii
To właśnie Lucas Pinheiro Braathen, jeszcze rok dwa lata temu znany jako reprezentant Norwegii, przeszedł do historii, sięgając podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich po złoty medal w slalomie gigancie – pierwszy olimpijski krążek w dziejach Brazylii i całej Ameryki Południowej. Walka o historyczny sukces rozegrała się w niezwykle wymagających warunkach i do ostatnich metrów trzymała w napięciu.
Lucas Pinheiro Braathen długo wydawał się jednym z filarów norweskiej kadry, ale burzliwy konflikt z tamtejszą federacją sprawił, że po sezonie 2022/23 ogłosił zakończenie kariery. Szok nastąpił kilka miesięcy później: zawodnik ogłosił powrót na stoki, już w barwach Brazylii – kraju, z którego pochodzi jego matka.
W olimpijskim slalomie gigancie Braathen od początku narzucił niesamowite tempo. Jego pierwszy przejazd – niemal podręcznikowy, dynamiczny w fazie odbicia, a w skrętach wyraźnie widać było pełną kontrolę i doskonały balans ciała – dał mu prowadzenie z przewagą blisko sekundy nad bezpośrednim rywalem, Marco Odermattem. Po pierwszej próbie Braathen mógł odetchnąć, mając za plecami komplet światowej czołówki, ale różnica czasowa (blisko sekunda z Odermattem oraz ponad półtorej sekundy z Loicem Meillardem) była wyraźna.
Drugi przejazd zapowiadał się wyjątkowo nerwowo. Warunki nie wybaczały błędów – każdy nierówny zakręt, każdy uślizg mógł oznaczać stratę medalu. Braathen utrzymał jednak nerwy na wodzy, a jego atak na dolnych partiach trasy był wręcz perfekcyjny. Dynamiczne wejścia w bramki i niemal wzorcowe przejście przez kluczowe fragmenty slalomu pozwoliły mu obronić prowadzenie. Sędziowie wysoko ocenili styl jego jazdy – siła wybicia od progu i płynność fazy lotu, choć w slalomie gigancie nie są tak widoczne jak w skokach narciarskich, to właśnie one decydowały o przewadze Braathena nad resztą stawki.
Ostatecznie jego łączny czas wystarczył, by stać się autorem największej niespodzianki igrzysk, a także bohaterem Brazylii – pierwszy złoty medal ZIO zdobyty przez reprezentanta tego kraju i całej Ameryki Południowej.
Za plecami Braathena walkę o kolejne miejsca wygrał Marco Odermatt, a podium uzupełnił Loic Meillard. Brazylijczyk dokonał rzeczy, która na długo zapisze się w olimpijskich annałach. Jak podają źródła, to pierwszy w historii medal olimpijski w sportach zimowych dla Brazylii, a jednocześnie przełomowy moment dla całego regionu.