Zwrot akcji. Andy Robertson jednak zostaje w Liverpoolu?!
Nagły zwrot akcji na Anfield. Choć Andy Robertson jeszcze kilka dni temu rozważał transfer do Tottenhamu, ostatecznie Liverpool wysłał do klubu z Londynu jasny sygnał – Szkot nie jest już na sprzedaż. Decyzja zapadła po dokładnej analizie kadry defensywnej przez Arne Slota. Co wpłynęło na zmianę stanowiska i jak zareagował na to sam zawodnik? Sprawa budzi spore emocje na angielskich boiskach.
Niespodziewany zwrot przed decydującą częścią sezonu na Anfield. Liverpool miał poważnie rozważać pożegnanie ze swoim doświadczonym lewym defensorem – Andym Robertsonem. Jeszcze niedawno wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze do transferu do Tottenhamu Hotspur. Sam piłkarz był otwarty na nowe wyzwanie, a rozmowy między klubami nabrały tempa.
Atmosferę podgrzały przecieki opublikowane m.in. przez The Athletic, według których przedstawiciele Tottenhamu mocno naciskali, by przekonać 31-letniego Szkota do gry na północnym Londynie. Zainteresowanie było na tyle poważne, że Liverpool zaczął skłaniać się ku przyjęciu propozycji – łączna wartość oferty miała przekraczać 5 milionów funtów z bonusami.
Co jednak zadecydowało o zupełnej zmianie kursu? Według informacji Bena Jacobsa, klub z Anfield po dokładnej analizie sytuacji kadrowej, postanowił zatrzymać Robertsona przynajmniej do zakończenia sezonu. Trener Arne Slot uznał, że w obecnych realiach nie może sobie pozwolić na stratę tak doświadczonej postaci, szczególnie przed najważniejszymi meczami rozgrywek Premier League.
Swoją rolę odegrała także postawa samego zawodnika. Choć Robertson nie ukrywał zainteresowania ofertą Tottenhamu, to – jak podają media – był wzorem profesjonalizmu. Nie wywierał nacisków ani nie próbował wymusić transferu, mimo coraz większego zamieszania wokół swojej przyszłości. Sędziwy już jak na piłkarza, Szkot gra dla Liverpoolu od 2017 roku, przychodząc z Hull City.
W trwającym sezonie Robertson ma na koncie 22 oficjalne występy w barwach Liverpoolu, dorzucając do tego gola i asystę. Jego obecna umowa kończy się wraz z ostatnim meczem tych rozgrywek – stąd też pojawiły się spekulacje o możliwym odejściu już zimą. Jak widać, zarząd klubu postawił jednak na stabilizację bloku defensywnego.
Sytuacja kadrowa w ekipie The Reds zwiastuje emocje do samego końca sezonu. Kibice z pewnością rozumieją decyzję swoich włodarzy – bo niewiele drużyn na świecie może się pochwalić lewym obrońcą z takim doświadczeniem i zaangażowaniem, jakim przez lata imponuje Andy Robertson.