Tyle Jagiellonia planuje wydać na nowe transfery
Jagiellonia Białystok po transferze Oskara Pietuszewskiego do FC Porto ma rekordowe środki, jednak nie zamierza rozbijać banku. Dyrektor sportowy Łukasz Masłowski podkreśla, że stabilność finansowa klubu jest kluczowa i nie przewiduje się komina płacowego. Klub jednak nie ukrywa, że przymierza się do wydatków na kilku pozycjach – wiemy już, ile dokładnie może przeznaczyć na skrzydłowego i środkowego obrońcę. Kwoty są konkretne i pokazują, że klub szanuje pieniądz, choć nie zamierza ich trzymać pod kluczem.
Jagiellonia Białystok, aktualny wzór zarządzania finansami w polskiej piłce, stoi przed wyzwaniem wzmocnienia kadry. Po lukratywnej sprzedaży Oskara Pietuszewskiego do FC Porto, na papierze klub stać właściwie na wszystko. Ale rzeczywistość na Podlasiu wygląda inaczej: liczy się zdrowy rozsądek i ostrożność.
Co z tymi skrzydłami?
Jak donosi Goal.pl, sytuacja na skrzydłach u trenera Adriana Siemieńca nie jest godna pozazdroszczenia. Mimo że na transferach klub zarobił kwoty idące nawet w 10 mln euro, dyrektor sportowy Łukasz Masłowski nie zamierza roztrwaniać budżetu. Jasne stanowisko: nawet z kasą w garści nie będzie szaleństw ani kominów płacowych. Taki model działań pozwolił Jagielonii ustabilizować sytuację w ostatnich sezonach.
To, że pieniądze są, nie znaczy, że każdy może je wyciągnąć. Klub oficjalnie ogłosił na platformie TransferRoom, że szuka skrzydłowego – i podał do publicznej wiadomości widełki finansowe. Jeśli chodzi o transfer definitywny, Jaga gotowa jest przeznaczyć 500 tysięcy euro za zawodnika. Proponowana pensja dla takiego gracza to 300 tysięcy euro na sezon. W grę wchodzi jednak także opcja wypożyczenia – wtedy pensja to 25 tysięcy euro miesięcznie.
Ile za stopera?
Nie tylko skrzydłowy jest na liście priorytetów. Jagiellonia intensywnie rozgląda się też za środkowym obrońcą. Ofertę klubu z Podlasia można nazwać konkretną, choć stonowaną: do 400 tysięcy euro za kartę zawodnika plus 240 tysięcy euro rocznie pensji. Możliwe jest zarówno pozyskanie gracza na stałe, jak i wypożyczenie, na co klub wprost wskazuje w ogłoszeniu.
Daleko jednak do tych kwot, które na TransferRoom wrzuca Widzew Łódź. Tamte warunki są zupełnie poza zasięgiem dla większości klubów Ekstraklasy – choć, prawdę powiedziawszy, filozofia budowania drużyny w obu ekipach jest całkiem inna. Jagiellonia stawia na finansową stabilność i czytelne zasady, a łódzki klub śmiało sięga głębiej do kieszeni.