"Papszun powiedział w Legii, że to załatwi"
„Powiedział, że on to załatwi” – te słowa Łukasza Olkowicza rozgrzały środowisko piłkarskie w Polsce. Marek Papszun nie zamierza ukrywać swoich planów: rozstał się z Rakowem Częstochowa i ruszył prosto w kierunku Legii Warszawa. Jednak negocjacje dotyczące jego odejścia są dalekie od prostych. Świerczewski nie zamierza oddać swojego szkoleniowca za bezcen, a atmosfera wokół rozmów nabiera rumieńców – zwłaszcza tuż przed ważnym meczem w europejskich pucharach.
Marek Papszun od dawna miał być już po słowie z Legią Warszawa. Szkoleniowiec „Medalików” stawia sprawę jasno, że chce przenieść się do ligowego rywala. Kulisy tej decyzji i atmosferę wokół niej ujawnił Łukasz Olkowicz, który w programie „Ofensywni” zdradził, że to sam Papszun miał zapewnić stołecznych, iż przejmie na siebie rozmowy z właścicielem Rakowa.
W Rakowie Częstochowa coraz trudniej znaleźć kibica, który wierzy w pozostanie Papszuna na stanowisku. Doświadczony trener ponoć „wyłożył kawę na ławę” i otwarcie powiedział o chęci zmiany barw tuż przed meczem w Lidze Konferencji UEFA. Dla wielu taka deklaracja w tym momencie to wręcz szok, zwłaszcza biorąc pod uwagę stawkę najbliższego spotkania.
Michał Świerczewski, właściciel Rakowa, nie zamierza jednak ułatwiać sprawy – jego warunki są klarowne: za odejście trenera oczekuje ponad miliona euro. I nie bierze pod uwagę żadnych ustępstw. Z perspektywy władz Legii oznacza to jedno – albo znajdą odpowiednią sumę na transfer, albo próby przeciągnięcia Papszuna spełzną na niczym.
Jak podaje Olkowicz, trener zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce: „Zdaje się, że Papszun powiedział w Legii, że on to załatwi”. Legia obserwuje całą sytuację, mając już dograne warunki kontraktu z samym szkoleniowcem, lecz stoi nieco z boku, czekając na ruchy obu stron.
Stan na środę prezentuje się jasno: „Legia zna cenę. Jeśli jej zależy, to niech płaci. Jak nie płaci, to znaczy, że aż tak bardzo jej nie zależy” – to stanowisko Świerczewskiego, który nie zamierza brać udziału w przeciąganiu liny.
W międzyczasie Papszun przygotowuje Mediaków do czwartkowego starcia z Rapidem Wiedeń. Ledwie trzy dni później, już w Ekstraklasie, przyjdzie mu zmierzyć się z Arką Gdynia. Niewiadomych wokół jego przyszłości nie brakuje, a sytuacja zmienia się niemal z dnia na dzień.