Manchester United zderza się z zaporową ceną za Kenana Yildiza. PSG i Chelsea czujne
Juventus ustawia prawdziwe zapory finansowe za Kenana Yildiza – jeśli Manchester United chce wygryźć PSG i Chelsea w wyścigu po młodego napastnika, musi przygotować się na ofertę sięgającą nawet 100 mln euro. Klub z Turynu jednocześnie nie chce rezygnować z Turka, który stał się centralną postacią w ich planach na przyszłość. Wszystko to dzieje się w atmosferze rosnących żądań płacowych i presji ze strony czołowych europejskich klubów.
W biurach Juventusu coraz goręcej. Według informacji płynących z La Gazzetta dello Sport, doradca Kenana Yildiza, Jorge Mendes, spotkał się z rodziną młodego napastnika, by wybadać jego przyszłość. Turek rozkochał w sobie pół Europy – Manchester United, PSG oraz Chelsea od miesięcy marzą, by mieć go u siebie. Mimo takiego zainteresowania latem nic nie zostało przesądzone, a Yildiz wciąż przyciąga spojrzenia największych.
Paryżanie zmienili podejście do transferów: już nie gonią za najgłośniejszymi, lecz wyławiają talenty pokroju Khvichy Kvaratskhelii z Napoli, Williana Pacho czy Joaõ Nevesa. Jednak Kenan Yildiz jest nowym celem na liście życzeń, podobnie jak u angielskich gigantów.
Manchester United wchodzi do gry o Yildiza
Według doniesień cytowanego przez PSG Talk Bena Jacobsa, „Czerwone Diabły” są zdecydowane, aby przechwycić Yildiza. Okazuje się jednak, że taki transfer nie byłby tanim przedsięwzięciem – klub z Turynu oczekuje kwoty rzędu 90-100 mln euro, a to miażdżący cennik nawet na realia Premier League.
Z kolei agent piłkarza naciska na wynagrodzenie oscylujące wokół 6 mln euro rocznie. Oferta ta, jak szepczą zbliżone do klubu osoby, jest dla Juventusu nie do zaakceptowania na obecnym etapie – turyńczycy nie zamierzają psuć własnej struktury płacowej.
Sam Juventus nie traci wiary w młodego snajpera, widząc w Yildizie filar na kolejne lata. Do tego stopnia, że zamierzają walczyć o utrzymanie Turka, dopóki wszystkie karty nie zostaną wyłożone na stół. Sztab sportowy rozważa go jako „długoterminową kotwicę ataku”. Z drugiej strony – jeśli już, to tylko za kwotę ponad 100 mln euro, co pokazuje, jak bardzo jego notowania wzrosły w ciągu ostatnich miesięcy. Yet, im dłużej sprawa się przeciąga, tym bardziej rośnie ryzyko, że do gry o Yildiza jeszcze mocniej włączą się kolejne potęgi Starego Kontynentu.