Liverpool szykuje 100 milionów euro za następcę Salaha?
Niecodzienne informacje docierają z Anglii – Liverpool przygotowuje grunt pod największy transfer od lat. Według niemieckiego dziennikarza Floriana Plettenberga jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy na liście życzeń „The Reds” jest Yan Diomande z RB Lipsk. Problem w tym, że na stole pojawia się astronomiczna kwota oraz niemałe zamieszanie agentowe. Kto przejmie schedę po legendarnym skrzydłowym?
Transferowy szał w Liverpoolu trwa. Klub z Anfield już teraz myśli o życiu po Mohamedzie Salahu, który zgodnie z oczekiwaniami wielu kibiców odejdzie po zakończeniu obecnego sezonu. Jak donosi Florian Plettenberg ze Sky, na krótkiej liście faworytów do zapełnienia luki po Egipcjaninie znalazł się Yan Diomande występujący dziś w RB Lipsk.
Nastoletni Iworyjczyk to postać, która od dawna rozpala wyobraźnię klubów z Premier League. Co ciekawe, sam zawodnik nie ukrywał, że gra w Anglii jest jego piłkarskim marzeniem. Tyle że Liverpool będzie musiał zmierzyć się nie tylko z presją, ale i z rywalizacją najbogatszych na świecie, bo po utalentowanego skrzydłowego poważnie ustawia się również Paris Saint-Germain.
Największym problemem w negocjacjach z RB Lipsk wydaje się jednak być cena. Niemiecki klub wycenił Diomande na zawrotne 100 milionów euro – a to kwota, która potrafi ostudzić zapędy nawet najodważniejszych menedżerów transferowych. Na tym jednak perypetie się nie kończą. W wywiadzie dla Sky, Plettenberg zwrócił uwagę na niemałe zamieszanie agentowe wokół młodego piłkarza: formalnie reprezentuje go Roc Nation Sports, ale poprzedni przedstawiciele walczą o zachowanie praw do jego wizerunku do połowy 2027 roku.
Iworyjski gracz trafił do Bundesligi zaledwie poprzedniego lata, a już zdążył zamieszać w statystykach: 11 trafień i aż 8 asyst w 29 spotkaniach to dorobek, który musi rzucać się w oczy ekipom z topu.