Kto za Iordanescu? Lista kandydatów na trenera Legii Warszawa ujawniona
Choć działacze Legii Warszawa zapewniali, że nie chcą rozstawać się z Edwardem Iordanescu, rumuński szkoleniowiec i tak wysyłał sygnały o możliwym odejściu. Po rozstaniu rozpoczęła się giełda nazwisk, a warszawski klub już analizuje różne opcje. W grze są zarówno doświadczone postacie z renomowanych lig, jak i szkoleniowcy z tzw. „szkoły Red Bulla”. Na tej liście pojawiają się m.in. Nenad Bjelica, Robert Klauss czy Rui Vitoria. Nie wszystkie nazwiska jednak traktowane są z równą powagą.
Choć wydawało się, że Edward Iordanescu pozostanie jeszcze przez dłuższy czas przy Łazienkowskiej, rzeczywistość okazała się inna. Warszawski klub oficjalnie potwierdził rozstanie z rumuńskim szkoleniowcem tuż po spotkaniu z Pogonią Szczecin. Jak przypomina Goal.pl, Iordanescu od dłuższego czasu wysyłał sygnały, że jest gotów opuścić stolicę Polski. To właśnie warszawski portal jako pierwszy donosił o możliwej rezygnacji trenera.
Wraz z odejściem Iordanescu natychmiast rozpoczęły się spekulacje na temat jego następcy. Już pojawiają się pierwsze nazwiska potencjalnych kandydatów, jednak nie wszystkie z nich wydają się równie wiarygodne. Wśród mniej poważnych przykłady to Joao Henriques czy Bruno Baltazar, z którym – według plotek – miało dojść nawet do rozmów z Fredim Bobiciem. Sceptycy w warszawskich środowiskach piłkarskich kwitują krótko: to nie ta liga na Legię.
Szkoła Red Bulla czy doświadczenie z Europy?
Goal.pl zestawia kandydatów, którzy rzeczywiście mogą trafić na radar stołecznego klubu. Wśród nich uwagę zwraca Robert Klauss, niemiecki trener, który do niedawna prowadził Rapid Wiedeń i zanotował tam ćwierćfinał Ligi Konferencji w sezonie 2024/25 – to najlepszy wynik tego klubu w XXI wieku. Wcześniej, jako asystent w RB Lipsk szkolił się pod okiem Ralfa Rangnicka i Juliana Nagelsmanna, co plasuje go w gronie trenerów „z metką Red Bulla”.
Kolejną opcją jest Oscar Garcia, Hiszpan, który niedawno negocjował pracę z Pogonią Szczecin, a w przeszłości zdobywał tytuły z Red Bull Salzburg i Maccabi Tel-Awiw. Pracował również w anglskiej, hiszpańskiej, belgijskiej czy francuskiej ligach i nieoficjalnie rozmawiał także z Legią.
Wśród hiszpańskich trenerów pojawia się też Luis Garcia, specjalista od awansów do La Liga, mający na koncie trzy promocje na najwyższy szczebel rozgrywkowy z różnymi klubami. Jego doświadczenie i długotrwała praca – choćby w Alaves – budzą respekt.
Nie sposób pominąć Paco Jemeza, który dwa razy utrzymał Rayo Vallecano w La Liga, pracował też w Cruz Azul czy irańskim Tractorze. Wciąż świeży na rynku wolnych trenerów po odejściu z UD Ibiza.
Niemiecką szkołę prezentuje Andre Breitenreiter. Szkoleniowiec prowadził Hoffenheim, Schalke 04, Paderborn, Hannover, a tytuł mistrza Szwajcarii dorzucił jako trener FC Zurich. Znany z pracy w Anglii i opinii osoby godnej uwagi w Bundeslidze.
W grze wymieniane było także legendarnych piłkarzy, dziś uznanych trenerów: Mark van Bommel ostatnio poprowadził Royal Antwerp do mistrzostwa Belgii, wcześniej trenował m.in. Wolfsburg i PSV Eindhove. Od czerwca pozostaje bez zatrudnienia.
Z Chorwacji coraz silniej sygnalizowana jest kandydatura Nenada Bjelicy. Dziennikarz Izak Sucić twierdzi, że Legia już nawiązała kontakt z trenerem. Problemem może być jednak liczebność sztabu, który Bjelica zwykle ze sobą sprowadza. Jego ostatni epizod, z Dinamem Zagrzeb, zamknął się w 15 meczach rozpisanych na trzy miesiące.
Na liście nie brakuje też trenerów z Danii. Bo Svensson ma za sobą pracę w Union Berlin i Mainz. Z kolei Johannes Hoff Thorup zbiera pozytywne opinie w ojczyźnie, a w ostatnim czasie prowadził Norwich City. Nie udało mu się jednak awansować do play-offów o Premier League.
Duński trop wzmacnia jeszcze Lars Friis, do niedawna szkoleniowiec Sparty Praga, która pod jego wodzą sięgnęła po dwa mistrzostwa Czech. Niedawno prowadził rozmowy ze szwedzkim Malmoe.
Portugalskie i holenderskie mocne nazwiska
O polskim kierunku głośno jest także w Portugalii. Rui Vitoria, według dziennikarza George'a Tsarouchasa, jest jednym z rozważanych kandydatów przez stołeczny klub. Może się pochwalić czterema latami na ławce Benfiki, mistrzostwami Portugalii oraz prowadzeniem takich zespołów jak Al-Nassr, Spartak Moskwa czy kadra Egiptu. Jego reputację podsumowano krótko: „Dobry trener i top człowiek”.
Swoje miejsce w zestawieniu znaleźli również Alfred Schreuder – były asystent w Barcelonie, triumfator ligi belgijskiej z Club Brugge, a później trener Ajaksu, Hoffenheim czy Al-Nassr – oraz Jon Dahl Tomasson, do niedawna selekcjoner reprezentacji Szwecji, wcześniej związany z Blackburn czy Malmoe.
Nie można pominąć francuskiego akcentu w osobie Philippe'a Montaniera. Szkoleniowiec, który odkrył Ousmane Dembele w Rennes, prowadził także Toulouse, Standard Liege, Nottingham Forest, Real Sociedad oraz młodzieżową reprezentację Francji. Był łączony z Legią tuż przed zatrudnieniem Goncalo Feio, a w rozmowie z Goal.pl nie wykluczał pracy w Polsce.
Wśród wolnych kandydatów pojawia się jeszcze Paulo Bento. Niewiele brakowało, aby objął reprezentację Polski przed zatrudnieniem Fernando Santosa. Ostatnio pracował z kadrą Zjednoczonych Emiratów Arabskich i nie zamyka sobie drogi do współpracy z klubem takim jak Legia.
– Poszedłbym po Savo Milosevicia. Na pewno go pamiętacie, był bardzo dobrym piłkarzem. Teraz jest świetnym trenerem. Inteligentny, poliglota. Uwielbia stawiać na młodych piłkarzy. Kiedy był dyrektorem federacji, nasze kadry U18 i U19 zdobywały mistrzostwo Europy i świata. Dwa razy pracował w Partizanie, miał świetne wyniki, ale rezygnował z poza sportowych powodów – mówił nam niedawno Poledica.
Milosević niedawno prowadził zespół w Iranie, a jego kariera piłkarska jest równie bogata jak trenerska – od Aston Villi, przez Celtę Vigo po Parmę. Aktualnie pozostaje wolny i nie ukrywa zainteresowania pracą w Polsce.
Wybór przed Legią jest więc wyjątkowo szeroki, a nowy trener ma szansę pojawić się w Warszawie jeszcze przed startem kolejnego sezonu.