Klub z Bundesligi wypytuje o gwiazdę Rakowa
Raków Częstochowa nie może być pewien zatrzymania gwiazdy. Tomasz Pieńko, który nieźle spisuje się w barwach klubu z Jasnej Góry, znalazł się już na celowniku jednego z solidnych zespołów Bundesligi.
Tomasz Pieńko, sprowadzony latem przez Raków Częstochowa z Zagłębia Lubin, już w pierwszych miesiącach przy Limanowskiego zwrócił uwagę piłkarskiej Europy. Akurat nie jest to żadnym zaskoczeniem dla tych, którzy pamiętają jego przebojowe występy w młodzieżowych kadrach Polski – Pieńko nie odpuszcza ani w Ekstraklasie, ani grając z orzełkiem na piersi.
Choć drużyna Marka Papszuna mocno rozczarowuje w lidze, zajmując na tym etapie 11. miejsce, to Pieńko zbiera dobre recenzje. Pomocnik szybko zaaklimatyzował się w nowym zespole, rozegrał już 14 meczów w sezonie – do siatki trafił dwukrotnie, a cztery razy obsłużył kolegów dokładnym podaniem. Jego skuteczność widoczna jest także w zespole U-21, w którym niedawno popisał się hat-trickiem przeciwko Szwedom.
Jak zdradził Artur Sobiech w rozmowie z Weszło.com, coraz śmielej o młodego pomocnika pytają kluby zza granicy. Wyjątkowe zainteresowanie pokazuje FC Koln, beniaminek, który w Bundeslidze pod ręką Lukasa Kwasnioka radzi sobie nadspodziewanie dobrze, aktualnie plasując się na szóstej pozycji. To właśnie tam, obok Jakuba Kamińskiego, rozważano także kandydaturę Pieńki.
Sobiech przyznał: „Mój przyjaciel z Hanoweru, Konstantin Rausch, który obecnie pracuje w dziale sportowym FC Koln, pytał mnie swego czasu o opinię na temat dwóch Polaków – Kuby Kamińskiego i Tomasza Pieńki”. O Kamińskim Sobiech nie miał złudzeń – rekomendował go bez wahania, podkreślając, że Kolonia to lepsze miejsce do rozwoju niż Wolfsburg. Ostateczna opinia Sobiecha poszła do włodarzy niemieckiego klubu, a według niego: „Kuba był jednym z trzech najlepszych zawodników w okresie przygotowawczym, a teraz dobrą grę kontynuuje w lidze, zdobywając bramki. Nic, tylko się cieszyć, że mogłem dołożyć do tego swoją opinią malutką cegiełkę”.