Keyan Varela jednak będzie tańszy. Nie pobije rekordu Jagiellonii
Keyan Varela zostanie nowym piłkarzem Jagiellonii Białystok. Klub z Podlasia finalizuje transfer 19-letniego Portugalczyka z Servette FC, jednak — wbrew wcześniejszym spekulacjom — nie będzie to najdroższy zakup w historii Jagiellonii. Jak przekazuje Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl, kwota transakcji wyniesie 500 tysięcy euro. Varela był oferowany również Rakowowi Częstochowa, lecz zespół z Częstochowy zrezygnował po negatywnej ocenie piłkarza.
Keyan Varela, 19-letni pomocnik Servette FC, lada moment zasili Jagiellonię Białystok. Na Podlasiu liczono na rekordowy transfer, ale wiadomo już, że zapłata za Portugalczyka nie przekroczy dotychczasowych klubowych wydatków transferowych. Jak podaje Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl, mistrzowie Polski z sezonu 2023/24 zapłacą za tego zawodnika 500 tysięcy euro, a nie – jak sugerowały wcześniejsze doniesienia – milion euro.
Zeszłej zimy Jagiellonia zarobiła niemałe pieniądze dzięki sprzedaży Oskara Pietuszewskiego do FC Porto. Skrzydłowy młodzieżowej reprezentacji Polski zmienił klub za aż 10 milionów euro plus 10 procent od przyszłego transferu. W Białymstoku pilnie poszukiwano nowego gracza do uzupełnienia luki po tym transferze i szybko ruszono do rozmów.
Wśród kandydatów na następcę Pietuszewskiego znalazł się właśnie Varela. Związek młodego Portugalczyka ze szwajcarskim Servette miał się przekuć na rekordowy wydatek, jednak rzeczywistość okazała się inna. Włodarczyk podkreśla, że „Duma Podlasia” wyda połowę tego, co pierwotnie zakładano. W efekcie transfer młodego pomocnika nie zapisze się jako najwyższy w historii klubu z Białegostoku.
Ciekawostką jest fakt, że Keyan Varela został zaproponowany także Rakowowi Częstochowa. Według Włodarczyka działacze medalików odrzucili jednak kandydaturę, gdy nie uzyskali pozytywnych opinii środowiskowych na temat potencjalnego nabytku.
Portugalski junior rozegrał w obecnym sezonie piętnaście meczów, w których zdobył jedną bramkę. Czy w Jagiellonii odpali pełnię potencjału – czas pokaże, ale z pewnością nie stał się bohaterem rekordowej transakcji „Dumy Podlasia”.