Florian Wirtz na celowniku Realu Madryt
Florian Wirtz miał być nową gwiazdą Liverpoolu, jednak jego start na Anfield przerodził się w pasmo rozczarowań. Słychać już nie tylko o problemach Reds w Premier League, ale i o możliwym szokującym zwrocie: wypożyczeniu Niemca do Realu Madryt. Jak donoszą zagraniczne media, pod wodzą Xabiego Alonso młody pomocnik mógłby odbudować formę i pewność siebie.
Florian Wirtz przychodził na Anfield z prestiżem jednego z najciekawszych talentów niemieckiego futbolu, ale rzeczywistość w Liverpoolu okazała się dużo surowsza niż przewidywano. Początek sezonu dla drużyny Arne Slota to seria rozczarowań — po niebotycznych wydatkach transferowych na poziomie ponad 480 milionów euro, The Reds nie potrafią wyjść na prostą. Sześć porażek w siedmiu ostatnich spotkaniach, słabe miejsce w ligowej tabeli i żenująca klęska 0:3 z Crystal Palace w Pucharze Ligi – wszystko to sprawia, że atmosfera wokół zespołu wyraźnie gęstnieje.
Nic dziwnego, że przy takim krajobrazie zaczynają się pojawiać pytania o dalsze losy kluczowych nabytków. O ile transfer Floriana Wirtza wzbudzał ogromne emocje wśród kibiców, tak bilans 22-letniego Niemca można określić jednym słowem: mizerny. Trzynaście występów, zero goli, zaledwie trzy asysty — i narastające poczucie, że młody pomocnik wciąż nie potrafi odnaleźć się w angielskiej piłce. Wirtz, choć bezdyskusyjnie utalentowany, kompletnie nie przekłada swoich umiejętności na liczby. Dietmar Hamann, były pomocnik Liverpoolu, sugeruje wręcz, że klub poważnie rozważa wypożyczenie Niemca już w zimowym okienku transferowym.
Sytuację komplikuje fakt, że Real Madryt — prowadzony przez Xabiego Alonso, który zna Wirtza z czasów wspólnej pracy w Leverkusen — byłby zainteresowany szybkim ruchem. Z takim skojarzeniem coraz częściej pojawiają się doniesienia o tym, że powrót pod skrzydła hiszpańskiego szkoleniowca mógłby pomóc Niemcowi się odbudować i odzyskać dawną pewność siebie. W kuluarach mówi się, że wypożyczenie do Realu pozwoliłoby zapomnieć o trwających niepowodzeniach zanim ruszy machina mundialu w 2026 roku. Jednak Liverpool znalazłby się wtedy w niezwykle kłopotliwym położeniu: oddać ogromny talent do jednego z największych rywali w Lidze Mistrzów to krok na granicy ryzyka.
Wewnątrz klubu panuje coraz większe napięcie dotyczące strategii na najbliższą zimę. Czy warto jeszcze wierzyć w projekt z Wirtzem, licząc na przełamanie, czy może lepiej postawić na szybki reset i oddać go przynajmniej na chwilę? Jedno jest pewne: taki ruch, o ile dojdzie do skutku, może zadecydować nie tylko o losach samego zawodnika, ale też o przyszłości Arne Slota na ławce Liverpoolu.