Filip Marchwiński może opuścić Lecce. Przyszłość Polaka w Serie A pod znakiem zapytania
Filip Marchwiński wraca do formy po zerwaniu więzadła i uszkodzeniu łąkotki, ale jego rola w Lecce wciąż jest niejasna. Latem trafił do Serie A z Lecha Poznań, jednak zagrał tylko trzy razy i obecnie nie znajduje się nawet na liście zgłoszonych zawodników. Zimą może poszukać nowego klubu, by odzyskać rytm meczowy.
Filip Marchwiński wrócił do treningów po ciężkiej kontuzji, lecz jego sytuacja w US Lecce wciąż daleka jest od stabilnej. Jak donosi Corriere dello Sport, polski pomocnik może rozważyć zmianę klubu już podczas styczniowego okna transferowego, by zacząć grać regularnie.
Po transferze z Lecha Poznań w 2024 roku, Marchwiński miał szansę otworzyć nowy rozdział kariery na Półwyspie Apenińskim. Na razie jednak sytuacja układa się nie po jego myśli: w Serie A zaliczył ledwie trzy występy, a powrót po poważnym urazie kolana dodatkowo utrudnił mu walkę o miejsce w składzie. Polak dopiero niedawno wznowił pełne treningi z zespołem i próbuje odbudować wyjściową formę.
Były piłkarz Kolejorza zerwał więzadło krzyżowe oraz uszkodził łąkotkę na początku 2025 roku i przez wiele miesięcy był wyłączony z gry. Mimo że trenuje już w normalnym trybie, wciąż nie został dołączony do oficjalnej kadry meczowej Lecce. Brak szans na regularne występy sprawia, że coraz częściej mówi się o styczniowej zmianie barw klubowych, która mogłaby pomóc mu wrócić do odpowiedniego rytmu.
Jak podkreśla Corriere dello Sport, na razie nie pojawiły się żadne konkretne oferty dla Marchwińskiego. Jednak najbliższe tygodnie mogą być kluczowe. Jeśli sytuacja nie odmieni się na korzyść Polaka, odejście z Lecce może być najlepszym rozwiązaniem zarówno dla niego, jak i dla klubu.