Deco w Madrycie spotyka się z agentem Alvareza
Transfer Juliana Alvareza do FC Barcelony to prawdziwy thriller letniego okienka. Właśnie okazało się, że Deco ruszył w podróż do Madrytu, by osobiście spotkać się z agentem napastnika Atletico. Atmosfera wokół negocjacji gęstnieje, a kataloński klub wciąż wierzy, że uda się dopiąć ten hit. Decydujące rozstrzygnięcia już za kilka dni, a władze Atleti nie chcą słyszeć o oddaniu swojego snajpera prosto do rywala. Jak ugra to Deco i co wydarzy się, gdy Diego Simeone usłyszy o ograniczonych opcjach w ataku?
FC Barcelona postanowiła po raz ostatni powalczyć o Juliana Alvareza. Według doniesień Gerarda Romero, dyrektor sportowy klubu, Deco, udał się właśnie do Madrytu na kluczowe rozmowy z agentem piłkarza Atletico Madryt.
Transfer Argentyńczyka na Camp Nou przypomina serial, który wciąż nie ma finału. Barcelona ściga upragnionego napastnika, a atmosfera rozmów stale się zagęszcza. Atletico nie tylko odmawia kompromisu, ale coraz otwarciej patrzy na działania „Blaugrany” z niechęcią.
W kuluarach mówi się, że Deco może zostać ostatnią kartą przetargową. Spotkanie z przedstawicielem Alvareza zaplanowano jeszcze w tym tygodniu. Mistrzowie Hiszpanii liczą, że ten ruch wywoła efekt domina i pozwoli dogadać się tuż przed wznowieniem treningów Atletico.
Jak ujawniono, rozstrzygnięcia w tej sprawie można spodziewać się już w przyszłym tygodniu. To wtedy okaże się, czy 26-letni Alvarez rzeczywiście zamelduje się w Barcelonie, czy też działacze Atletico skutecznie postawią na swoim. Wszystko wskazuje, że ostateczny werdykt zapadnie tuż po powrocie drużyny Simeone na murawę.
Jeszcze większego ducha walki dołożył Jota Jordi z El Chiringuito, który twierdzi, że data 10 sierpnia może okazać się kluczowa dla całej transakcji. Według niego, właśnie wtedy trener Diego Simeone może usłyszeć od szefa, że w ofensywie zostaje mu wyłącznie Alexander Sorloth.
Chcę zobaczyć minę Gila Marina, kiedy porozmawia z Simeone po pierwszym treningu… zwłaszcza kiedy mu powie, że ma tylko Sorlotha