Atletico Madryt reaguje: żadnej oferty Barcelony za Juliana Alvareza
Gdy piłkarski świat obiegła informacja o rzekomej ofercie Barcelony za Juliana Alvareza, Atletico Madryt natychmiast zabrało głos. Klub stanowczo zdementował wszelkie doniesienia, nazywając je wprost „kolejnym kłamstwem”. Argentyńczyk jest zdaniem władz Los Rojiblancos nie na sprzedaż, a klauzula odstępnego na poziomie 500 milionów euro skutecznie odstrasza wszelkich potencjalnych zainteresowanych. Napięcie pomiędzy klubami rośnie – kulisy tej medialnej burzy odsłaniają źródła hiszpańskie.
Piłkarską Europę obiegła w piątek wieść, jakoby FC Barcelona miała złożyć ofertę w wysokości 100 milionów euro za Juliana Alvareza. Szybko ruszyła lawina doniesień, łącznie z plotkami o natychmiastowej odmowie Atletico Madryt, które miało oczekiwać nawet 120 milionów euro. Jednak w piątkowe popołudnie sytuacja diametralnie się odmieniła.
Jak podała Marca, przedstawiciele Atletico zareagowali błyskawicznie i bez ogródek zakomunikowali, że żadna formalna oferta z Barcelony nie wpłynęła na biurko klubu. Oficjele z Metropolitano nie kryli irytacji, określając całą sytuację krótko: „To kolejne kłamstwo”. Klub miał już wcześniej wyrażać frustrację wobec doniesień, które przypisują intencje transferowe nie tylko Barcelonie, ale i otoczeniu samego napastnika.
Atmosfera w Madrycie jest coraz bardziej napięta. Kierownictwo Atletico sugeruje, że cała medialna burza ma swe początki niemal od chwili pojawienia się Alvareza w drużynie, gdy dołączył z Manchesteru City. W klubie panuje przekonanie, że celowo podsycane spekulacje mają wytrącić zespół z równowagi.
Władze Atletico doprecyzowały w rozmowie z hiszpańskim dziennikiem, że nie otrzymały żadnej propozycji zakupu: „To kolejne kłamstwo” – mieli stwierdzić anonimowi przedstawiciele klubu.
Atletico Madryt nie zamierza rozważać sprzedaży Alvareza. Argentyńczyk ma ważną umowę do 2030 roku, a zawarta w niej klauzula – 500 milionów euro – wyklucza jakiekolwiek negocjacje. Władze klubu czują się bezpieczne i przekonują, że nie prowadzą rozmów z nikim, kto byłby zainteresowany napastnikiem. Kolejne rewelacje prasowe traktują dziś w Madrycie jako zakulisowe gry i działania destabilizujące sytuację obu klubów.