Arkadiusz Milik coraz bliżej powrotu. Długa przerwa napastnika Juventusu dobiega końca
Wygląda na to, że kibice Juventusu niedługo znów zobaczą Arkadiusza Milika na murawie. Reprezentant Polski nie pojawił się na boisku od maja 2024 roku, ale wreszcie zaczął trenować z zespołem i zagrał w wewnętrznej gierce. Powrót Milika to duża wiadomość nie tylko dla „Starej Damy”, ale też dla Luciana Spallettiego, który dotąd nie mógł skorzystać z usług typowego napastnika. Czy kilkumiesięczna walka Polaka przyniesie efekty i jakie szanse na grę będzie miał obok wracającego Dusana Vlahovicia?
Naprawdę trudno uwierzyć, ale wygląda na to, że Arkadiusz Milik lada moment wróci na boisko w barwach Juventusu. Od czasu meczu z Monzą, który rozegrano 25 maja 2024 roku, Polak był poza grą i borykał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Od miesięcy na próżno wyglądał szansy, by znów chociaż usiąść na ławce. Dla napastnika była to prawdziwa droga przez mękę – każde zbliżenie do ligowego powrotu kończyło się kolejną pauzą. Teraz jednak wydarzyło się coś, na co czekał chyba każdy fan „Bianconerich”.
Jak informuje Tuttosport, Milik wreszcie zaliczył pełny trening z drużyną, łącznie z udziałem w gierce wewnętrznej. Wcześniej, jeszcze przed spotkaniem Ligi Mistrzów z Galatasaray na Allianz Stadium, dołączał do częściowych zajęć, ale teraz po raz pierwszy przeszedł z zespołem całą jednostkę. Z tej perspektywy nawet selekcjoner Luciano Spalletti może mieć powód do radości – wśród polskich kibiców natychmiast odżyły nadzieje na powołanie Milika na najbliższe spotkania. Dopiero jednak konkretne decyzje padną, kiedy napastnik definitywnie potwierdzi gotowość w kolejnych dniach.
Powrót po bardzo długiej przerwie
Milik ostatni raz pojawił się na boisku w maju 2024 roku przeciwko Monzy. Od tego czasu, mimo chwilowych powrotów do ławki (m.in. przed meczami z Romą i wyjazdem do Pizy pod koniec 2025 roku), nie miał okazji zaliczyć choćby minuty w oficjalnym meczu. Jego absencja była szczególnie odczuwalna dla Juventusu, który sezon 2024/25 rozgrywa bez nominalnego napastnika z prawdziwego zdarzenia. Milik – jak się okazuje – byłby bardzo przydatnym wsparciem dla zespołu, zwłaszcza wobec absencji innych kluczowych graczy.
Kontrakt do 2027 roku – pytanie o miejsce w składzie
Nie można zapominać, że 30-letni Polak nadal jest związany z Juventusem kontraktem aż do 30 czerwca 2027 roku. Klub latem porozumiał się z Milikiem, rozkładając koszty jego wynagrodzenia i amortyzacji, by odciążyć budżet. Niemniej jego ewentualny powrót rodzi pytanie: jak często zobaczymy go jeszcze na boisku? Chociaż trener może liczyć na doświadczenie Milika, rywalizacja o miejsce nie maleje – tu właśnie pojawia się wątek Dusana Vlahovicia.
Serb również zmagał się ostatnio z urazem, ale wieści dla Spallettiego są optymistyczne. Vlahović ma zintensyfikować treningi w tym lub przyszłym tygodniu i nic już nie wskazuje na pogłębianie się problemów z przywodzicielem. Sztab zamierza jednak wdrażać go ostrożnie; bardziej prawdopodobny wydaje się powrót na wyjazdowe spotkanie w Udine – zaplanowane na 14 marca – niż domowy mecz z Pisą. Jasnym jest więc, że Milik, jeśli rzeczywiście poczuje się na siłach, zmierzy się ze spora konkurencją o minuty na placu gry.