Urban odpowiada na plotki o zwolnieniu: „Czuję zaufanie ze strony PZPN-u”
Dzień przed ogłoszeniem powołań na Ligę Narodów selekcjoner reprezentacji Polski odniósł się do spekulacji dotyczących jego przyszłości. Przyznał, że wie, co mówi się w mediach, ale jednocześnie dał do zrozumienia, że nie zamierza się tym przejmować.
Jan Urban pojawił się na antenie TVP Sport na dzień przed ogłoszeniem powołań na Ligę Narodów i wprost odniósł się do plotek o swojej przyszłości na stanowisku selekcjonera.
„Czy gram o posadę? Nie wiem. To nie jest zależne ode mnie. Nie zawracam sobie głowy” — powiedział Urban w programie „Oko w Oko”. Dodał, że musi trzymać się z boku tego, co pojawia się w prasie, choć doskonale wie, jakie nastroje panują wokół kadry.
Selekcjoner bronił dotychczasowej pracy zespołu. Stwierdził, że reprezentacja pokazała, iż potrafi grać w piłkę, a słabsze wyniki sparingów to efekt prób i eksperymentów, nie zaś objaw głębszego kryzysu. „Jeśli ktoś chce wracać do meczów sparingowych, to oczywiście może powiedzieć, że coś się zacięło, ale dla mnie nic się nie zacięło” — tłumaczył.
Teraz uwaga przenosi się na Ligę Narodów. Urban nie ukrywa, że traktuje te rozgrywki jako realne zabezpieczenie na wypadek kłopotów w eliminacjach mistrzostw Europy. Zwycięzca grupy zyskuje szansę na baraże, jeśli w kwalifikacjach coś pójdzie nie tak. To sprawia, że nadchodzące mecze o punkty mają zupełnie inną stawkę niż letnie sparingi.
Kluczowy wątek rozmowy dotyczył relacji z PZPN-em. Urban wyraźnie zaznaczył, że czuje wsparcie ze strony związku. „Nigdy nie było rozmowy na zasadzie, że jak nie będzie tego, to będzie to” — ujawnił, dając do zrozumienia, że nikt nie stawiał mu ultimatum wynikowego. Jednocześnie nie bawił się w naiwnego. „Zbyt długo pracuję w piłce, żeby nie wiedzieć, że jak nic się nie dzieje, to może coś się stać” — przyznał z właściwą sobie dozą realizmu.
Urban sam wskazał moment, który jego zdaniem uratował mu posadę. Chodzi o mecz ze Szwecją. „Gdyby ta drużyna prezentowała się słabo do meczu ze Szwecją, nie pracowałbym w reprezentacji. Moim zdaniem uratowała mnie gra” — stwierdził wprost, nie owijając w bawełnę. Przyznał też, że zdaje sobie sprawę z reguł obowiązujących w piłce: bez wyników prędzej czy później następuje zmiana trenera. Liga Narodów będzie dla niego sprawdzianem, którego rezultat trudno przecenić.