Reprezentacja Polski bez triumfu w Szwecji od 96 lat – pech trwa
Prawie wiek czekania i ani centymetra do przodu – wyjazdowe mecze polskiej reprezentacji w Szwecji stały się symbolem sportowego pecha. Niezmiennie od 1930 roku biało-czerwoni nie zdołali tam wygrać, a najnowszy rozdział tej historii tylko wzmocnił tę dziwną klątwę. Co ciekawe, nawet solidna gra nie wystarczyła, by przerwać dramatyczną passę i powalczyć o wielki sukces.
Reprezentacja Polski od blisko wieku nie potrafi przełamać szwedzkiej bariery. Każda wizyta polskiej drużyny w kraju "Trzech Koron" kończy się podobnie – bez zwycięstwa. To właśnie Szwecja stała się niemal przeklętym terenem dla naszych piłkarzy i trudno nie zauważyć tej niechlubnej tradycji.
Bilans spotkań Polski ze Szwecją wygląda ponuro. Na 28 rozegranych meczów Szwedzi zgarnęli triumf aż piętnaście razy. Polacy zdołali wygrać tylko dziewięć starć, a cztery razy padł remis. Jeszcze bardziej złowrogo prezentują się liczby, gdy oddzielimy same wyjazdowe potyczki biało-czerwonych na skandynawskiej ziemi.
W całej historii naszych meczów w Szwecji, tylko dwukrotnie udało się wywieźć zwycięstwo. Pierwszy raz Polacy odnieśli sukces w 1922 roku, a ostatni taki wyczyn zdarzył się, gdy drużyna pokonała gospodarzy 3 października 1930 roku wynikiem 3:0 – wtedy do siatki trafiali Józef Ciszewski (dwie bramki) oraz Józef Smoczek.
Późniejsze wyniki były mało optymistyczne: przegrane 2:4, 4:5, zaliczone remisy 3:3, 2:2, a także ciężkie porażki 0:5 czy 0:3. W sumie ostatnie dziesięć meczów na szwedzkim boisku to tylko dwa remisy i aż osiem przegranych. Polakom zwyczajnie nie szło – ani trochę.
Minęło dziewięćdziesiąt sześć lat, a biała kartka w rubryce "wygrana na wyjeździe" nadal pozostaje pusta. I nawet jeśli prowadzeni przez Jana Urbana zawodnicy zagrali niezłe zawody w Solnie, ostatecznie znów zwycięsko z boiska schodzili gospodarze, rehabilitując się za wszelką cenę. Polska przegrała 2:3 i musiała spakować marzenia o awansie na mistrzostwa świata.