Raków pokonuje Śląsk we Wrocławiu. Brunes i Makuch robią różnicę
Jonatan Braut Brunes otworzył wynik efektownym uderzeniem dla Rakowa, ale Śląsk nie miał zamiaru tanio sprzedać skóry. Damian Warchoł wyrównał po rzucie rożnym i na chwilę we Wrocławiu zrobiło się naprawdę ciekawie. Jednak po kolejnej akcji Makuch przywrócił prowadzenie częstochowianom, gwarantując im awans do ćwierćfinału, choć styl gry Rakowa wzbudził mieszane odczucia nawet u własnych kibiców.
Na papierze wszystko wskazywało na przewagę Rakowa Częstochowa. Marek Papszun nie kombinował ze składem i desygnował najsilniejszą jedenastkę. Jednak boisko we Wrocławiu od pierwszych minut pokazywało zupełnie inny football niż porywające widowiska częstochowian z ostatnich tygodni.
Raków długo nie potrafił złamać defensywy gospodarzy, choć nie można odmówić gościom cierpliwości. Dopiero pod koniec pierwszej połowy zrobiło się gorąco. Tuż przed gwizdkiem na przerwę Jonatan Braut Brunes przełamał impas, popisując się mocnym strzałem „z woleja” i wyprowadził Raków na prowadzenie.
Po zmianie stron Śląsk Wrocław coraz śmielej atakował. Co prawda brakowało konkretów w polu karnym, a defensorzy Rakowa blokowali kolejne uderzenia, lecz Śląsk krok po kroku zdobywał przewagę. W końcu Piotr Samiec-Talar zacentrował z rzutu rożnego, a Damian Warchoł dopełnił formalności, wykończając akcję bez przyjęcia.
Wrocławianie złapali wiatr w żagle i przez chwilę byli blisko sprawienia niespodzianki. Fani zaczęli wierzyć, że to Śląsk może pójść za ciosem. Tyle że ta euforia trwała krótko — ledwie pięć minut radości gospodarzy. Po zagraniu rezerwowego Tomasza Pieńki z bliska wpakował piłkę do bramki Patryk Makuch. Drugi cios i Raków znowu kontrolował wynik.
W końcówce Raków podkręcił pressing i Śląsk, mimo starań, już nie znalazł sposobu na Oliwiera Zycha. Ostatnie kilkanaście minut to już typowa gra na utrzymanie przez częstochowian. Warto zaznaczyć, że po stronie Rakowa zmęczenie było widoczne, bo z Rapidem Wiedeń i Arką Gdynia zagrali niemal tym samym składem.
Jak podał portal SportoweFakty, był to najsłabszy mecz Rakowa spośród ostatnich trzech, jednak wynik okazał się korzystny. Wygrana 2:1 daje awans do ćwierćfinału Pucharu Polski i właśnie tego potrzebowała ekipa Marka Papszuna w tej fazie rozgrywek.
Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 1:2 (0:1)
- 0:1 Jonatan Braut Brunes 43'
- 1:1 Damian Warchoł 69'
- 1:2 Patryk Makuch 74'
Składy:
Śląsk: Bartosz Głogowski – Michał Rosiak, Serafin Szota, Marko Dijaković, Krzysztof Kurowski – Jehor Szarabura (46' Antoni Klimek), Jehor Macenko (78' Jorge Yriarte), Jakub Jezierski (85' Miłosz Kozak), Piotr Samiec-Talar, Luka Marjanac (68' Przemysław Banaszak) – Damian Warchoł (78' Besar Halimi).
Raków: Oliwier Zych – Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Apostolos Konstantopoulos – Michael Ameyaw, Peter Barath, Oskar Repka (67' Karol Struski), Lamine Diaby-Fadiga (83' Marko Bulat), Patryk Makuch (86' Imad Rondić), Adriano Amorim – Jonatan Braut Brunes (67' Tomasz Pieńko).
Żółte kartki: Macenko, Rosiak (Śląsk); Amorim, Zych (Raków).
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).