Lech Poznań wyszarpał wygraną w Słupsku
Już od pierwszego gwizdka stało się jasne, że Lech Poznań nie będzie miał w Słupsku spacerku. Gryf podjął rękawicę i mimo szybko straconych goli długo trzymał Kolejorza w niepewności. W końcówce, mimo gry w osłabieniu, czwartoligowcy napędzili jeszcze stracha faworytom.
Lech Poznań awansował do 1/8 finału STS Pucharu Polski, choć w Słupsku łatwo nie było. Czwartoligowy Gryf rozkręcił żarliwą walkę, nie zamierzając odpuścić nawet faworytowi rozgrywek. Kibice z Pomorza zobaczyli mecz, który nie zawiódł pod względem emocji.
Pierwsze minuty upłynęły pod znakiem przewagi Kolejorza. Zespół prowadzony przez Nielsa Frederiksena szybko wypracował prowadzenie – w 19. minucie Filip Jagiełło skutecznie zakończył składną akcję gości. Gol ten dodał Lechowi pewności, a gospodarze musieli poradzić sobie z coraz większą presją.
Ekipa Dumy Wielkopolski poszła za ciosem. Trzynaście minut po pierwszej bramce zamieszanie w polu karnym Gryfa wykorzystał Joel Pereira, podwyższając na 2:0. Do przerwy Lech wydawał się kontrolować przebieg spotkania, choć Gryf wcale nie zamierzał się poddawać.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli z animuszem. W 54. minucie Damian Wojda wykończył składny atak Gryfa, trafiając do siatki mistrzów Polski. Trybuny eksplodowały radością, a Lech został zmuszony do większej czujności. Do samego końca gospodarze próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak nie szło im już tak łatwo. Na domiar złego, w końcówce spotkania Michał Wiśniewski za drugą żółtą kartkę opuścił boisko, zostawiając ekipę ze Słupska w dziesiątkę.
Chociaż do końca wynik nie był pewny, Lech utrzymał minimalną przewagę i wyeliminował gospodarzy – ale cały Słupsk może być dumny z postawy swojej drużyny.