Korona pokonana przez drugoligowca! Sensacja w Pucharze Polski
Korona Kielce sensacyjnie pożegnała się z Pucharem Polski. Drużyna z Ekstraklasy prowadziła po golu Tamara Svetlina, ale w końcówce dała się dogonić Chojniczance, a później poległa w serii rzutów karnych.
Niewielu kibiców spodziewało się takiego obrotu spraw jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w Chojnicach. Faworyt? Oczywiście Korona Kielce, która na papierze przewyższała drugoligową Chojniczankę Chojnice. Piłka jednak po raz kolejny przypomniała, że nie ma w niej nic pewnego – losy meczu zmieniały się niczym w kalejdoskopie.
Kielczanie dotychczas z powodzeniem radzili sobie w pucharowych bojach, eliminując Stal Rzeszów i Znicz Pruszków. Za to gospodarze z Pomorza już kilkukrotnie udowodnili w tych rozgrywkach, że potrafią zaskoczyć – na ich drodze padły Rekord Bielsko-Biała, Beskid Andrychów oraz Świt Szczecin.
Podopieczni Jacka Zielińskiego wyraźnie jednak złapali zadyszkę na finiszu rundy jesiennej – odnieśli zaledwie jedno zwycięstwo w siedmiu ostatnich spotkaniach Ekstraklasy i osunęli się na 8. miejsce w tabeli. Z kolei Chojniczanka solidnie punktuje w Betclic 2. Lidze i choć okupuje jedenastą lokatę, to kolejny raz potwierdziła, że na własnym stadionie potrafi zagrać bez kompletnie żadnych kompleksów.
Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ostrożnej gry, ale z lekką przewagą po stronie przyjezdnych. Zdecydowanie ciekawiej zrobiło się po przerwie, gdy trener Zieliński odważnie sięgnął po trzy zmiany, próbując pobudzić uśpioną ofensywę żółto-czerwonych.
Efekt przyszedł w 65. minucie: po dobrze bitym rogu piłka spadła pod nogi Tamara Svetlina. Słoweniec nie kalkulował, uderzył z dystansu tuż pod poprzeczkę i otworzył wynik spotkania – to jego pierwszy gol odkąd latem zameldował się w Koronie.
Kiedy wydawało się, że ekipa z Kielc panuje nad sytuacją, zaczęły się kłopoty. W doliczonym czasie gry arbiter, Bartosz Frankowski, wskazał na wapno po zagraniu piłki ręką przez jednego z kielczan – jednak po analizie VAR decyzję anulował. Jakby tego było mało, o kilka minut później goście grali już w osłabieniu za sprawą czerwonej kartki dla Pau Resty.
Chojniczanka poczuła krew. Przeciwnicy cofnięci, nerwy – i wtedy Dmytro Yukhymovych doprowadził do remisu w 99. minucie, przedłużając nadzieje miejscowych. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, zatem wszystko musiały załatwić jedenastki.
W serii rzutów karnych Chojniczanka zachowała więcej zimnej krwi. Drugoligowiec był bezbłędny w decydujących momentach i to on melduje się w ćwierćfinale Pucharu Polski, zrzucając Koronę Kielce z pucharowego tronu znacznie wcześniej, niż przewidywała większość fachowców.