FC Porto - AVS 2:0. Samu zdobywa dwa gole, Porto ucieka konkurencji – StolicaSportu.pl

Porto znowu wygrywa. Cały mecz Bednarka i Kiwiora

FC Porto Bednarek Kiwior
fot. FC Porto/X
Domyślna grafika
Maciek
29 grudnia 2026 23:33
3 minuty czytania

Już na koniec 2025 roku FC Porto postawiło kropkę nad i – wygrana 2:0 nad AVS nie tylko była pewna, ale i pozwoliła drużynie Francesco Fariolego uciec Sportingowi i Benfice w tabeli. Samu zapisał się na liście strzelców dwukrotnie, przesądzając o losach spotkania. Jakub Kiwior (na zdjęciu) i Jan Bednarek rozegrali całe spotkanie spisując się bez zarzutu.

FC Porto nie mogło chyba lepiej zakończyć roku – zwycięstwo 2:0 w meczu 16. kolejki Primeira Liga z AVS wywołało na Estadio do Dragao prawdziwą euforię. Głównym aktorem widowiska został Samu, który wbił oba gole dla gospodarzy, gwarantując nie tylko komplet punktów, ale i znaczną przewagę w ligowym wyścigu nad Sportingiem oraz Benficą.

Zanim portistom udało się rozegrać kluczowe akcje, trener Francesco Farioli postawił na kilka zmian w składzie. Na murawie pojawił się William Gomes w miejsce Borjy Sainza, a Francisco Moura zastąpił Alberto Costę. W centrum defensywy pojawił się Jan Bednarek, wracający po pauzie za kartki.

Pierwsza połowa nie przyniosła łatwych okazji – AVS od początku postawiło na ciasną defensywę, z pięcioma zawodnikami w linii i szeroko ustawionym środkiem pola. Gospodarze musieli się solidnie napocić, by przedostać się pod bramkę strzeżoną przez Simão. Pierwszy sygnał dał Samu już w dwunastej minucie, testując refleks bramkarza AVS efektownym strzałem. Przeciwnicy odpowiedzieli szybko – groźne dośrodkowanie Spencera przeciął jednak czujny Bednarek.

W okolicach trzydziestej minuty to Porto było o włos od objęcia prowadzenia – po centrze Pepê groźnie główkował Duńczyk, ale Simão popisał się ważną interwencją. AVS natychmiast odpowiedziało akcją Tomané, lecz znów na posterunku znalazł się Bednarek.

Do przerwy gospodarze zmagali się z uporczywą obroną beniaminka. Dopiero druga połowa przyniosła prawdziwą zmianę – już trzy minuty po wznowieniu gry Samu ruszył z indywidualnym rajdem i precyzyjnym uderzeniem otworzył wynik spotkania, wywołując eksplozję na trybunach.

AVS próbowało jeszcze zmienić bieg wydarzeń – na boisku pojawił się Cláudio Ramos, a Perea huknął z dystansu, lecz nie sprawił większego problemu nowemu golkiperowi Porto. Pięćdziesiąta ósma minuta przyniosła ciekawą akcję Rodrigsa Mory: znakomite rajdy i podanie do Pepê, który poprawił głową, ale nie zaskoczył Simão.

Decydujące trafienie padło z rzutu karnego w 65. minucie, kiedy Samu ustawił piłkę na jedenastym metrze po faulu na Gabri Veigdze. Pewnie zamienił jedenastkę na gola, zapisując na koncie dublet.

Nie zabrakło też ważnej chwili dla kibiców: w 88. minucie trybuny uhonorowały Pinto da Costę ogromnym transparentem na cześć legendy klubu.

W drugiej odsłonie AVS nie miał już argumentów, by rzucić rękawicę Porto. Ekipa Fariolego narzuciła swoje tempo, nie pozwalając gościom rozwinąć skrzydeł ofensywnie. Ostatecznie smoki zamykają rok mając 46 punktów, pięć więcej niż Sporting i aż dziesięć nad Benficą, która nie wykorzystała remisu z Bragą.

Źródło: Sportinforma

Wybrane dla Ciebie