Premier League: Liverpool FC rozbił West Ham United w bramkowym festiwalu – StolicaSportu.pl

Sobotnie szaleństwo w Premier League! Grad bramek

Virgil Van Dijk
fot. Timmy96 (Wikimedia)
Domyślna grafika
Eryk
28 lutego 2026 18:00
3 minuty czytania

Mocny początek Liverpoolu już w piątej minucie zapowiadał emocje, ale taki festiwal goli naprawdę rzadko się zdarza. W trzy mecze Premier League aż 19 razy piłka lądowała w siatce, a triumf The Reds nad West Hamem pokazał, że ekipa z Anfield wraca na właściwe tory. Przewaga, błyski indywidualności i rzadkie momenty słabości – sobotnie popołudnie należało zdecydowanie do ofensyw.

Premier League w sobotę dostarczyła kibicom prawdziwego widowiska. Aż 19 bramek padło łącznie w trzech rozegranych meczach 28. kolejki rozgrywek – i to bez konieczności sięgania po dogrywkę czy rzuty karne!

Liverpool FC nie pozostawił złudzeń, kto rozdaje karty na Anfield. Gospodarze już w 5. minucie objęli prowadzenie za sprawą Hugo Ekitike, który precyzyjnie posłał piłkę przy bliższym słupku. Później przewaga The Reds była bezdyskusyjna. Jeszcze przed przerwą wynik podwyższył Virgil van Dijk po idealnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dominika Szoboszlaia, a na 3:0 huknął pod poprzeczkę Alexis Mac Allister – futbolówka była nie do obrony dla bramkarza West Hamu.

Goście długo wyglądali na kompletnie bezradnych wobec rozpędzonego Liverpoolu. Gdyby nie odrobina pecha gospodarzy i świetna interwencja golkipera Młotów, przed przerwą mogło paść jeszcze wyższe prowadzenie dla podopiecznych Arne Slota.

Po zmianie stron londyńczycy zdobyli honorowego gola – akcja El Hadji Malicka Dioufa zakończyła się celnym strzałem Tomasa Soucka. Akurat ta bramka sprawiła, że przez moment na trybunach zapanowała lekka nerwowość, lecz tylko do chwili, gdy Cody Gakpo odzyskał trzybramkową przewagę dla gospodarzy.

Końcówka meczu to znów szybka wymiana ciosów. West Ham United jeszcze raz wrócił do gry po główce Tatiego Castellanosa, ale riposta Liverpoolu była natychmiastowa – samobójczy gol Axela Disasiego przypieczętował wygraną czerwonych 5:2. Podsumowując, zespół z Merseyside nie pozwolił gościom nabrać powietrza i przez cały czas utrzymywał pełną kontrolę nad spotkaniem.

Warto dodać, że w składzie ekipy z Londynu zabrakło Łukasza Fabiańskiego – kontuzja wykluczyła doświadczonego bramkarza z meczowej kadry, co bez wątpienia miało wpływ na obraz gry pod bramką Młotów.

Sobotnie popołudnie było równie udane dla fanów emocji w Newcastle i Burnley. Everton w dramatycznych okolicznościach ograł Newcastle United 3:2, a Burnley FC poległ 3:4 po boju z Brentfordem FC. W sumie aż 19 bramek pojawiło się na tablicach wyników, co z miejsca czyni tę kolejkę jedną z najciekawszych w sezonie.

Liverpool FC - West Ham United 5:2 (3:0)
1:0 Hugo Ekitike 5
2:0 Virgil van Dijk 24
3:0 Alexis Mac Allister 43
3:1 Tomas Soucek 49
4:1 Cody Gakpo 70
4:2 Taty Castellanos 75
5:2 Axel Disasi 82-samob.

Newcastle United - Everton 2:3 (1:2)
0:1 Jarrad Branthwaite 19
1:1 Jacob Ramsey 32
1:2 Beto 34
2:2 Jacob Murphy 82
2:3 Thierno Barry 83

Burnley FC - Brentford FC 3:4 (1:3)
0:1 Mikkel Damsgaard 9
0:2 Igor Thiago 25
0:3 Kevin Schade 34
1:3 Michael Kayode 45+3-samob.
2:3 Jaidon Anthony 47
3:3 Zian Flemming 60
3:4 Mikkel Damsgaard 90+3

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie