Liverpool rozczarowuje w meczu z Leeds. Remis osłabia walkę o tytuł – StolicaSportu.pl

Noworoczny Liverpool ponownie rozczarowuje. Leeds wywozi punkt z Anfield

Arne Slot
fot. JoeSchilp (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Leon
1 stycznia 2026 20:38
3 minuty czytania

Liverpool po raz drugi z rzędu nie potrafił znaleźć sposobu na beniaminka z Leeds. Choć to gospodarze przeważali przez niemal całe spotkanie i oddali aż dziewiętnaście strzałów, skuteczność zawiodła. Punkt wywieziony przez gości z Anfield jest kolejnym ciosem dla mistrzów Anglii, którzy tracą aż dwanaście oczek do prowadzącego Arsenalu. Po takim występie poważne myśli o obronie tytułu wydają się coraz bardziej nieosiągalne.

Liverpool znowu rozczarował swoich kibiców, remisując 0:0 z Leeds United w meczu 19. kolejki Premier League. Bezbramkowy rezultat na Anfield to już drugie potknięcie podopiecznych Arne Slota z tym rywalem w krótkim czasie. Statystyki pokazują przewagę gospodarzy, jednak na tablicy wyników zabrakło konkretów.

Kto liczył na niespodziankę w noworocznym hicie ligi angielskiej, nie mógł oderwać wzroku od tej rywalizacji. Starcie mistrzów Anglii z beniaminkiem już wcześniej obfitowało w emocje, gdy w grudniu oba zespoły zafundowały sobie szalony remis 3:3. Wtedy Liverpool uratował punkt dopiero w doliczonym czasie gry, a teraz goście z Leeds znów postawili twarde warunki — od pierwszych minut ruszyli do przodu bez respektu.

Już po kilku minutach przyjezdni mieli na koncie dwa rzuty rożne, choć Alisson Becker nie został tym zbytnio zaskoczony. Chwilę później Liverpool przejął inicjatywę, ale efektem były tylko niegroźne strzały Hugo Ekitike i Curtisa Jonesa. Z obydwu prób zwycięsko wyszedł Lucas Perri, a za drugim razem popisał się naprawdę dobrą interwencją.

Gospodarze sami mogli się wpakować w tarapaty. Publiczność zamarła, gdy Alisson wysłał piłkę pod nogi Ethana Ampadu, ale obrońca Leeds nie wykorzystał sytuacji i do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.

Po zmianie stron niewiele się zmieniło — defensorzy Leeds twardo trzymali linię i nie dopuszczali gospodarzy do klarownych sytuacji. Powtarzały się akcje Liverpoolu bez efektu bramkowego. Najbliżej przełamania był Dominik Szoboszlai, jednak i tym razem Perri wyczuł jego techniczne uderzenie.

Prawdziwe emocje zapewnił Dominic Calvert-Lewin, który w 82. minucie umieścił piłkę w siatce Liverpoolu. Arbiter jednak bramki nie uznał, odgwizdując pozycję spaloną. W ostatnich fragmentach meczu trener Arne Slot wprowadził kolejne zmiany, ale nie przyniosły one spodziewanego skutku. Leeds, podobnie jak przed niespełna miesiącem, potrafiło się wybronić i po raz drugi w tym sezonie zabiera punkty faworytowi.

Statystyki meczu przemawiają za gospodarzami. Liverpool miał aż 68 procent posiadania piłki, oddał 19 strzałów z czego tylko cztery były celne. Goście próbowali zaledwie czterokrotnie, dwa razy trafiając w światło bramki. W ataku mistrzowie Anglii podejmowali aż 134 próby, podczas gdy Leeds odpowiedziało 60 ofensywnymi akcjami.

Strzały blokowane i niecelne tylko dopełniły obrazu spotkania, w którym brakowało wykończenia. Po bezbramkowym remisie strata Liverpoolu do prowadzącego Arsenalu wynosi już 12 punktów i coraz trudniej myśleć o realnej obronie tytułu.

Źródła: Sport Interia, Polsat Sport

Wybrane dla Ciebie