Manchester United stawia na Bruno Fernandesa. Kluczowa decyzja klubu z Old Trafford
Władze Manchesteru United wierzą, że Bruno Fernandes nie opuści Old Trafford przynajmniej do końca przyszłego sezonu. Gdy latem kluby z Arabii Saudyjskiej kusiły Portugalczyka wielkimi pieniędzmi, jego odejście wydawało się realne, jednak ostatecznie został na Wyspach. Teraz Fernandes, autor siedmiu goli i czternastu asyst w tym sezonie, uznawany jest za fundamentalnego gracza dla przyszłości drużyny.
Latem wokół Bruno Fernandesa narosło mnóstwo znaków zapytania. Kapitan Manchesteru United znalazł się na celowniku klubów z Arabii Saudyjskiej, które kusiły go potężnymi warunkami finansowymi. Choć sam Portugalczyk przez pewien czas był nieprzekonany do przenosin, naciski z zarządu United skłoniły go nawet do rozważenia zmiany otoczenia.
Ostatecznie jednak Fernandes został na Old Trafford. Włodarze dwudziestokrotnego mistrza Anglii nie mieli zamiaru sprzedawać swojego lidera, tym bardziej, że jego wpływ na grę „Czerwonych Diabłów” jest nie do przecenienia. Bieżący sezon tylko to potwierdza — 31-latek imponuje formą, strzelając siedem goli i dokładając czternaście asyst w 27 spotkaniach ligowych.
Jak podaje talkSPORT, umowa Fernandesa obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku, a więc jeszcze przez ponad trzy lata. W kontrakcie znajduje się klauzula odstępnego wynosząca 57 milionów funtów (około 65,5 miliona euro), z której skorzystać mogą jednak wyłącznie kluby z Europy.
Warto zauważyć, że zarząd Manchesteru United traktuje Fernandesa jako niezastąpiony filar pomocy i fundament pod przyszłość zespołu. Wszystko wskazuje na to, że „Czerwone Diabły” nie zamierzają rozstawać się z Portugalczykiem w najbliższym czasie. Nadchodzące miesiące mogą przynieść nawet negocjacje w sprawie przedłużenia jego pobytu na Old Trafford — kierownictwo klubu optuje za jeszcze dłuższą współpracą.
Co ciekawe, z finansowego punktu widzenia czas działa tu na korzyść United. Im bliżej wygaśnięcia obecnej umowy, tym większa pokusa, by latem skorzystać z opcji sprzedaży i zarobić na swoim kapitanie. Na razie jednak nikt w Manchesterze nawet nie zamierza rozważać takiego scenariusza, bo Fernandesowi wyznacza się rolę lidera na kolejne lata.