Manchester City remisuje z Sunderlandem. 19. kolejka Premier League bez bramek – StolicaSportu.pl

Manchester City bezbramkowo remisuje z Sunderlandem

Pep Guardiola
fot. football.ua (Wikimedia CC 3.0)
Domyślna grafika
Eryk
1 stycznia 2026 23:10
2 minuty czytania

W samej końcówce Obywatele rzucili się do ataku, ale Sunderland bronił się desperacko, blokując niemal każde zagrożenie z pola karnego. Koniec końców Manchester City może tylko żałować straty dwóch punktów, a gospodarze – odetchnąć z ulgą po solidnej defensywie. Pełen napięcia wieczór bez goli nie był przypadkiem na Wyspach – tego dnia Premier League nie przyniosła kibicom żadnej bramki.

W pierwszy dzień Nowego Roku Manchester City z trudem wywalczył punkt w starciu z Sunderlandem. Podopieczni Pepa Guardioli dominowali na murawie, lecz skuteczność pozostawiała sporo do życzenia. Mimo wielu szans, faworyci musieli przełknąć gorzki smak remisu – a gospodarze mogą mówić o szczęściu, które przez dziewięćdziesiąt minut nie opuszczało ich pola karnego.

Kibice liczyli na efektowny start noworocznej kolejki, ale Premier League już od pierwszego gwizdka postawiła na defensywny spektakl. Najpierw bezbramkowo zremisowały Liverpool z Leeds United, a potem taki sam rezultat padł w meczu Brentford kontra Tottenham. Na deser – też bez goli – zakończyło się starcie Sunderlandu z Manchesterem City.

Obywatele najbliżej przełamania byli w 35. minucie. Erling Haaland, kat angielskich boisk, zmarnował okazję na swoją jubileuszową, 150. bramkę w niebieskich barwach – strzelił wprost w bramkarza gospodarzy, Robina Roefsa. Wcześniej, już w 6. minucie, do siatki trafił Bernardo Silva, lecz sytuację skutecznie przeanalizował VAR. Portugalski pomocnik znalazł się na spalonym i sędzia, po długim namyśle, gola anulował. Swoją szansą pachniało więc, jak to się mówi, tylko przez krótką chwilę.

Ciekawostka – to nie było totalnie jednostronne widowisko. Sunderland potrafił wbić się z kontrą i zagrozić nawet tak solidnej ekipie jak City. Brian Brobbey dwukrotnie miał piłkę meczową już w pierwszej połowie, przegrywając jednak pojedynki sam na sam. Po zmianie stron niewiele brakowało, by skrzydłowy Eliezer Mayenda odmienił losy rywalizacji – tylko błyskawiczny refleks Gianluigiego Donnarummy, mierzącego niemal dwa metry golkipera City, pozwolił „Obywatelom” utrzymać czyste konto.

Gdyby któryś z ataków gospodarzy został wykończony skuteczniej, sensacja wisiałaby w powietrzu. Ale nawet zremisowany mecz z takim przeciwnikiem to dla Sunderlandu powód do dumy.

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie