Liverpool padł w doliczonym czasie. Niesamowite Bournemouth w akcji!
Liverpool znów rozczarował swoich kibiców, tracąc zwycięstwo w absolutnie dramatycznych okolicznościach. Piłkarze Arne Slota przegrali z AFC Bournemouth 2:3, a decydujący cios zadali gospodarze w ostatniej minucie spotkania. Akurat gdy wydawało się, że „The Reds” wracają do gry, wszystko runęło za sprawą sprytnego zagrania Amine Adliego (na zdjęciu). Takiej niespodzianki mało kto się spodziewał.
Kibice Liverpoolu jeszcze nie doczekali się pierwszego zwycięstwa swojej drużyny w Premier League w 2026 roku. Tym razem faworyzowani podopieczni Arne Slota ulegli na wyjeździe AFC Bournemouth 2:3, tracąc bramkę w dosłownie ostatnich sekundach spotkania. Gospodarze sprawili tym samym nie lada sensację i podgrzali atmosferę wokół kryzysu na Anfield.
Spotkanie zaczęło się od wyraźnej przewagi Liverpoolu, choć pierwszą groźną akcję stworzył Mohamed Salah – jego mocne uderzenie przeleciało jednak minimalnie nad poprzeczką. Niemal od razu szansę miał też Florian Wirtz, lecz jego próba nie zrobiła wrażenia na golkiperze Bournemouth.
Goście zupełnie nie spodziewali się, co wydarzy się w 26. minucie. Virgil van Dijk zaliczył niecodzienną wpadkę, nie trafiając w piłkę w kluczowym momencie. Alex Scott idealnie wyłożył futbolówkę Evanilsonowi, a ten bez problemu pokonał Alissona z kilku metrów.
Na tym nie koniec szokujących zwrotów. W 33. minucie James Hill kapitalnym podaniem obsłużył Alexa Jimeneza, który oszukał Alissona w polu karnym i wpakował piłkę do siatki. Sędzia miał pewne wątpliwości co do spalonego, lecz ostatecznie powtórki potwierdziły przewinienie van Dijka, przez co bramka została uznana.
Jeszcze przed przerwą Dominik Szoboszlai dorzucił piłkę z rogu, a van Dijk tym razem zrehabilitował się fanom, strzelając głową bramkę kontaktową.
Drugą połowę „The Reds” zaczęli z animuszem, szukając sposobu na szczelną obronę gospodarzy. W 80. minucie Mohamed Salah wystawił piłkę z rzutu wolnego Szoboszlaiowi, a ten kropnął z dystansu na tyle mocno, że Petrović nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję. Kibice Liverpoolu już wtedy mieli nadzieję, że ich ulubieńcy pójdą za ciosem.
Decydujący moment nadszedł jednak tuż przed ostatnim gwizdkiem. Piąta minuta doliczonego czasu, zamieszanie w szesnastce Liverpoolu i nagłe przebłyski sprytu Amine Adliego. Pomocnik Bournemouth wykorzystał chwilowe zawahanie obrońców i pewnym strzałem ustalił wynik meczu na 3:2 dla gospodarzy.
Dla Liverpoolu taka końcówka to prawdziwy policzek; zamiast przełamania – kolejna gorzka lekcja i jeszcze więcej wątpliwości co do formy drużyny Slota.
BOURNEMOUTH - LIVERPOOL 3:2 (2:1)
1:0 Evanilson 26
2:0 Alex Jimenez 33
2:1 Virgil van Dijk 45
2:2 Dominik Szoboszlai 80
3:2 Amine Adli 90+5'
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore