Fernandez zszokowany zmianą trenera Chelsea. PSG kusi kapitana
Zamieszanie w Chelsea przybiera na sile. Enzo Fernandez, filar drugiej linii i kapitan zespołu, jest coraz bardziej rozczarowany zwolnieniem Enzo Mareski. Klubowy lider ma poważne wątpliwości co do swojej przyszłości i według francuskich mediów znajduje się na celowniku Paris Saint-Germain.
W Chelsea atmosfera od dłuższego czasu daleka jest od ideału. Najnowsze wydarzenia jeszcze mocniej wpędziły klub w niepewność. Enzo Fernandez, oficjalnie od niedawna kapitan drużyny, mocno przeżywa głośne rozstanie ze szkoleniowcem Enzo Mareską. Argentyński pomocnik przybył na Stamford Bridge ledwie trzy lata temu za rekordowe wtedy 107 milionów funtów. Choć początki miał trudne, to właśnie pod wodzą Mareski odbudował formę i poprowadził "The Blues" do triumfu w Lidze Konferencji oraz wywalczył awans do Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie.
Obecny sezon miał być dla Fernandeza potwierdzeniem pozycji lidera, jednak decyzja władz klubu o rozstaniu z Mareską wytrąciła go z równowagi. Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu zmiany trenerów Argentyńczyk opublikował słowa podziękowania dla całego sztabu: "Dziękuję za wszystko, czego razem doświadczyliśmy podczas tej przygody, dużo się nauczyłem i doceniam każdą wskazówkę oraz nowe doświadczenie. Życzę powodzenia i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy" – napisał, nie kryjąc emocji.
Według ustaleń "L'Equipe" Fernandez, mający kontrakt ważny aż do 2031 roku, po serii zawirowań rozważa poważnie odejście już latem. Zainteresowanie nie słabnie, a najbardziej konkretna wydaje się oferta Paris Saint-Germain. Francuscy giganci chcą wzmocnić środek pola, podnosząc rywalizację dla Vitinhy, Joao Nevesa czy Fabiana Ruiza. Słychać głosy, że ostatnie oszczędności transferowe po zdobyciu Ligi Mistrzów do dziś odbijają się PSG czkawką – spadek formy i brak świeżej rywalizacji w kadrze stają się problemem.
Jak donosi "L'Equipe", jeden ze współpracowników zawodników PSG podsumował: Niesprowadzenie większej konkurencji było błędem... Teraz widzimy piłkarzy, którzy grają zbyt komfortowo, brakuje im głodu i ambicji, by wywalczyć miejsce w składzie.
Odpowiedź na to, czy Fernandez zdecyduje się zostać w Londynie, pozostaje otwarta. Nowy menedżer Liam Rosenior już od pierwszego meczu został rzucony na głęboką wodę. W półfinale Pucharu Ligi jego Chelsea przegrała 2:3 z Arsenalem – drużynie nie pomógł nawet błysk Alejandro Garnacho, który w końcówce zmniejszył rozmiary porażki. Po meczu Rosenior uspokajał nastroje tłumacząc, że widział w swoich graczach "energię, determinację i intensywność". Szkoleniowiec zapowiedział również powrót do składu Cole'a Palmera oraz Reece'a Jamesa, którzy zmagali się z urazami – ich obecność ma być wsparciem podczas ligowego starcia z Brentford.
Co ciekawe, Rosenior zdradził, że Jamie Gittens i Liam Delap opuścili pierwsze spotkanie półfinałowe z powodu choroby – jeden z zawodników miał gorączkę jeszcze cztery godziny przed pierwszym gwizdkiem. Szkoleniowiec podkreślił, że zamierza izolować chorych graczy, by nie zarażali reszty ekipy.