Bruno Fernandes pisze historię Premier League. Coraz bliżej rekordów
Jeżeli kibice Manchesteru United liczyli na piłkarskie emocje w tym sezonie, to Bruno Fernandes zrealizował ten scenariusz z nawiązką. Portugalczyk, który niedawno świętował setną asystę w barwach United, jednocześnie pobił klubowy rekord należący wcześniej do Davida Beckhama z sezonu 1999/2000. Dynamika, z jaką Fernandes rozgrywa piłkę, naprawdę robi różnicę – w ostatnich tygodniach jego gra nabrała rozpędu.
Przed pomocnikiem otwiera się szansa, o której szeptem mówi się nawet w lożach Old Trafford. Rekord Premier League – 20 asyst w jednym sezonie, należący do Thierry’ego Henry’ego i Kevina De Bruyne – jest w zasięgu Fernandesa. Do końca rozgrywek Portugalczyk ma jeszcze osiem spotkań, czyli praktycznie cały kwiecień i maj na poważną walkę o wejście do elitarnego grona liderów asyst.
To dla mnie ogromne osiągnięcie, czuję oczywiście satysfakcję, ale najważniejsze będzie zajęcie czołowego miejsca na koniec sezonu
Drużyna z czerwonej części Manchesteru nie zamierza zwalniać tempa. Fernandes podkreśla, że cieszy się z indywidualnego wyniku, ale cały czas myśli o sytuacji zespołu, który zajmuje trzecie miejsce w tabeli i zgromadził 54 punkty. Mimo że przewaga nad czwartym zespołem z Birmingham to tylko trzy punkty, a nad piątym Liverpool – pięć oczek, walka o Ligę Mistrzów nabiera rumieńców.
Podopieczni trenera Michaela Carricka przez dwa ostatnie sezony oglądali Ligę Mistrzów wyłącznie w telewizji, ale dobra postawa w tym roku powinna im otworzyć drzwi do piłkarskiej elity. Nawet piąta drużyna Premier League może liczyć na miejsce w Champions League, a to dzięki dobrej postawie angielskich klubów w trwających rozgrywkach.