Ramos bohaterem Portugalii, przełom Ronaldo, VAR przekleństwem Chorwacji
Nikt nie spodziewał się emocji sięgających zenitu aż do ostatnich sekund, ale Portugalia udowodniła, że potrafi stawiać wszystko na jedną kartę. Goncalo Ramos wszedł z ławki i głową zapewnił awans w 94. minucie. Chorwaci, którzy już świętowali remis, przeżyli dramat w 103. minucie – ich gol nie został uznany po analizie VAR.
Portugalia zafundowała kibicom widowisko pełne zwrotów akcji i napięcia, o jakim trudno zapomnieć. Ostatecznie awans do 1/8 finału przyszedł po golu Goncalo Ramosa w samej końcówce, choć Chorwacja już witała się z gąską – arbiter po konsultacji z VAR anulował trafienie Gvardiola w doliczonym czasie.
Początek należał do Chorwatów, którzy ruszyli śmiało na portugalską bramkę. Już w 3. minucie Diogo Costa obronił groźny płaski strzał Ante Budimira, ale Portugalczycy szybko odpowiedzieli. Fernandes przetestował czujność Livakovicia, a potem Cancelo uderzył niecelnie nad bramką. Pierwsza połowa to szachy, w których przewaga zawodników Roberto Martineza nie przekładała się na bramki. Ronaldo trafił w mur z rzutu wolnego, a Veiga niecelnie dogrywał piłkę. Szansę miał jeszcze Leao, który huknął nad poprzeczką tuż przed przerwą.
Do przerwy bramki nie padły – Chorwacja mogła być zadowolona, wytrzymując napór rywali i licząc na kontry. Drugą połowę rozpoczęła się od zmiany – Matanović wszedł za Budimira. Kovacić pierwszy groźnie zagroził bramce Costy, trafiając w boczną siatkę.
W 53. minucie atmosfera się zagęściła – Perisić oddał płaski, precyzyjny strzał i zaskoczył portugalskiego golkipera. Chorwacja prowadziła i jeszcze w tym samym fragmencie gry, Matanović wpakował piłkę do siatki. Sędzia od razu jednak wskazał na spalonego Vlasicia i radość trwała zaledwie chwilę. Z kolei Ronaldo w 61. minucie także cieszył się z gola... do momentu, w którym chorwacka defensywa wzięła oddech – było spalonego.
Sytuacja na boisku wymusiła na Martinezie konkretne decyzje – poczwórna zmiana i pojawienie się na placu gry Ramosa, Bernardo Silvy, Conceicao i Semedo wniosło nową energię. Decydujący moment przyszedł w 65. minucie – po faulu Vlasicia na Veidze arbiter wskazał na jedenastkę. Ronaldo się nie pomylił – pierwszy raz w karierze wpisał się na listę strzelców w fazie pucharowej mistrzostw świata.
Chorwacja przycisnęła i w 75. minucie Kovacić obił słupek, chwilę później Diogo Costa uratował Portugalię przed kolejnym golem Matanovicia. Kolejne minuty to festiwal niewykorzystanych szans i anulowanych goli po spalonych – Sucić z Chorwacji, a po stronie Portugalii Ruben Neves zmienił Ronaldo, co najwyraźniej mocno nie pasowało napastnikowi. Veiga miał idealną okazję na zwycięskiego gola, ale główkował obok słupka, natomiast Pasalić powinien był wykorzystać sytuację w 89. minucie, myląc się z kilku metrów. Emocji nie brakowało – o rzut karny upominał się Mendes, lecz sędzia pozostał niewzruszony.
W 94. minucie rozstrzygnęło się wszystko – Leao posłał piłkę w pole karne, a Goncalo Ramos uderzył głową niemal idealnie. Nowy napastnik Milanu okazał się języczkiem u wagi, dał prowadzenie na wagę awansu.
I gdy wydawało się, że nic już się nie wydarzy, Chorwaci rzucili wszystko na szalę. W 103. minucie piłka wpadła do bramki Costy po strzale Gvardiola – trybuny eksplodowały, ale VAR nie miał litości. Analiza wykazała minimalnego spalonego Pasalicia, który był podający w tej akcji. Portugalia mogła świętować – 2:1 i awans do kolejnej fazy stał się faktem. Teraz na drodze stanie Hiszpania i tam dramaturgii zapewne też nie zabraknie.
Portugalia - Chorwacja 2:1 (0:0)
0:1 Ivan Perisić 53
1:1 Cristiano Ronaldo 68-karny
2:1 Goncalo Ramos 90+4