Bonucci o finałowym triumfie: Im więcej buczenia Anglików, tym bardziej się nakręcałem
„Im bardziej Anglicy buczeli i obrażali, tym większą miałem satysfakcję i motywację” – Leonardo Bonucci zdradził, jak wyglądał dla niego finał mistrzostw Europy 2020 z reprezentacją Anglii na Wembley. Wspomina nie tylko atmosferę i presję, ale także kluczowe decyzje trenera Roberto Manciniego i ten jeden moment po paradzie Donnarummy, kiedy drużyna na chwilę poczuła się zagubiona.
Leonardo Bonucci wrócił wspomnieniami do pamiętnego finału Euro 2020 na Wembley, gdzie reprezentacja Włoch ograła gospodarzy – Anglików. W rozmowie z zagranicznymi mediami przyznał bez ogródek, że „im bardziej angielscy kibice buczeli i obrażali, tym większą miałem satysfakcję i tym bardziej się nakręcałem”. Wyjaśniał jednocześnie, że cała drużyna była absolutnie zdeterminowana już od przyjazdu na stadion, gdy kibice gospodarzy szydzili i pokazywali ironicznie trzy palce, sugerując łatwe zwycięstwo 3:0.
Bonucci bez ceregieli zdradził też kilka kulis tej batalii. Przy golu dla Anglii wskazał, że Di Lorenzo dał się zmylić ruchem w kierunku Kane'a, chcąc zapobiec jego wbiegnięciu w pole karne. Z kolei o zmianie taktyki wypowiedział się dosadnie: „W momencie, gdy Immobile został zmieniony na Berardiego, pomyślałem: 'Trenerze, co to za cholerny ruch?' Nigdy w ten sposób nie graliśmy, ale ta decyzja kompletnie zaskoczyła angielskich obrońców i przesądziła o losach spotkania”.
Włoska drużyna, prowadząc grę przez dogrywkę, wedle słów Bonucciego, w ogóle nie czuła, że może się złamać. Wspomniał też o przywództwie Maniciniego, który ponoć na samym początku powiedział zawodnikom, że „jadą na mistrzostwa Europy, żeby wygrać”.
Kiedy Donnarumma obronił decydującego karnego, przez krótką chwilę byłem w osłupieniu, dopiero po dwóch sekundach dotarło do mnie, że to już koniec. Donnarumma zresztą nie świętował od razu z tego samego powodu.