Uros Radakovic – niewygodny start i zaskakująca rola
Uros Radakovic już po kilku dniach w FC Nantes musiał zmierzyć się z wątpliwościami sztabu. Trener Luis Castro i jego współpracownicy ostrzegli klub po zaledwie trzech treningach, że serbski obrońca nie spełnia oczekiwań. Pierwsze sparingi tylko wzmogły obawy, a przyszłość zawodnika stanęła pod znakiem zapytania, zanim sezon Ligue 1 na dobre się rozkręcił. Piłkarz otwarcie przyznał, że takie wejście uderza w jego ego, ale nie zamierza szybko się poddać.
Latem Uros Radakovic pojawił się w FC Nantes z myślą o wzmocnieniu defensywy, ale rzeczywistość dopadła go szybciej, niż mógł się spodziewać. Trener Luis Castro już po trzech treningach dał zarządowi do zrozumienia, że liczył na coś więcej po 31-letnim obrońcy. Rzeczywiście, według informacji Ouest-France, sztab miał poważne wątpliwości, czy Serb jest na odpowiednim poziomie, by realnie rywalizować w Ligue 1.
Pierwsze mecze kontrolne tylko dolały oliwy do ognia – gra Radakovica wywołała niezadowolenie, a szefowie Nantes mieli nawet rozważać pożegnanie się z nim przed końcem okna transferowego. Sam zresztą nie próbował tego tuszować, przyznając szczerze w rozmowie z francuską prasą: „Nie jestem nigdy zbyt dobry w okresie przygotowawczym… Tutaj też nie. Potrzebowałem chyba zbyt dużo czasu, żeby się odnaleźć w tej sytuacji.” [tłum. – red.] Takie słowa rzadko padają z ust zawodowego piłkarza, ale Radakovic nie zamierzał zrzucać winy na nikogo innego.
Choć sezon Ligue 1 ruszył już na dobre, rola Serba w zespole pozostaje marginalna. Wprawę na boisku ograniczył do czterech krótkich wejść z ławki, ani razu nie wybiegając w podstawowej jedenastce. Swoją niełatwą sytuację komentuje z wyczuwalnym zawodem: „To boli ego, zwłaszcza w moim wieku.” – wyznał dla Ouest-France. Jednocześnie podkreślił, że nie zamierza się poddać i liczy, że jeszcze pokaże, ile jest wart, tak jak w poprzednich klubach, gdzie regularnie występował w wyjściowym składzie.
Sytuację Radakovica pogłębił jeszcze jeden nietypowy wątek. Jego wzrost sprawił, że trener Luis Castro zaczął rozważać wykorzystywanie go… w ataku. Radakovic potwierdził, że choć zdecydowanie woli bronić, jest gotów pomóc drużynie nawet na pozycji napastnika: „Oczywiście wolę być w obronie, ale jeśli mogę pomóc drużynie jako napastnik, to to zrobię,” przyznał.