Osimhen ujawnia: kontuzja z Liverpoolem i wyznanie o 18 śrubach w twarzy
Napastnik Galatasaray, Victor Osimhen, nie owija w bawełnę – po zderzeniu z Konate z Liverpoolu czeka go operacja złamanej ręki. Ujawnia też, że do dziś nosi aż 18 śrub w twarzy, co utrudnia mu nawet zwykłe jedzenie po prawej stronie ust.
Victor Osimhen odżywa na nowo temat poważnych kontuzji. Po meczu Ligi Mistrzów UEFA z Liverpoolem na Anfield, gdzie został brutalnie sfaulowany przez rywala, przed Nigeryjczykiem zapowiada się kilkutygodniowa przerwa. Wszystko przez potężne uderzenie kolanem Ibrahimy Konate w jego ramię, które doprowadziło do złamania kości.
Osimhen początkowo próbował walczyć z bólem i grać dalej, ale ostatecznie – musiał opuścić boisko po pierwszej połowie. Jak przyznał podczas transmisji na Twitchu u Carterefe, „ręka była jakby odcięta, jakby zaraz miała odpaść”, ale mimo to zagryzł zęby i liczył, że dotrwa do końca meczu.
Niezwykłe wyznanie: 18 śrub w twarzy
Niewielu kibiców zdaje sobie sprawę, przez co Osimhen przechodzi na co dzień. „Po wcześniejszej operacji mam w twarzy aż osiemnaście śrub i przez to nawet nie mogę jeść normalnie prawą stroną” – zdradził snajper Galatasaray. Nie ukrywał, że obecne złamanie, choć groźnie wyglądało, nie robi na nim już aż takiego wrażenia – w porównaniu z poprzednimi traumami to, jak sam stwierdził, „mała przeszkoda”.
„Nie jestem obcy takim sytuacjom. Przeszedłem gorsze rzeczy – mam w twarzy wciąż około 18 śrub po wcześniejszym zabiegu, a przez to nie jestem w stanie zwyczajnie jeść z prawej strony ust. Ten uraz jest niczym przy tym, co już przeszedłem.”
Operacja i minimum miesiąc przerwy
Przyczyna niestety jest poważna i napastnik otwarcie przyznaje: „Złamałem rękę, będę musiał poddać się operacji, a przerwa potrwa do 5-6 tygodni”. Wcześniej Osimhen znany był z niezwykłej waleczności i regularnych powrotów po ciężkich urazach. Mimo wszystko jego relacja z Galatasaray jeszcze bardziej się umacnia. Podczas rozmowy podkreślił, że to właśnie turecki klub wyciągnął do niego pomocną dłoń, kiedy był na dnie piłkarskiej kariery. Jego słowa o wdzięczności rozbroiły nawet kibiców – jak stwierdził, „nawet jego córka polubiła ten klub bardziej niż jego samego”.
Sam uraz miał miejsce, gdy Osimhen atakował piłkę i nie spodziewał się kontaktu z obrońcą Liverpoolu. „Broniłem się ręką, nie spodziewałem się kolana na ramieniu. Myślałem, że to minie i dogram mecz, ale ból okazał się nie do zniesienia – naprawdę czułem się, jakby ręka miała zaraz odpaść. Próbowałem jeszcze biegać, ale nie miałem już szans wrócić do gry.”