Lewandowski z wahaniami formy. FC Barcelona ratuje się w Pradze – StolicaSportu.pl

Męczarnie w Pradze, koszmary Lewego. Barcelona ogrywa Slavię

Robert Lewandowski
fot. Government of Catalonia
Domyślna grafika
Eryk
21 stycznia 2026 23:04
3 minuty czytania

Jak bumerang wróciły problemy FC Barcelony, ale to właśnie Robert Lewandowski znalazł się w samym środku najważniejszych zdarzeń tego wieczoru. Polak najpierw niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, by po przerwie mieć szansę na odkucie. Gdy rywale Slavii Praga zaskoczyli mistrzów Hiszpanii, "Blaugrana" musiała gonić – z różnym skutkiem, jednak ostatecznie to goście zgarnęli pełną pulę.

Przedostatnia kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów i wciąż otwarta droga FC Barcelona do fazy pucharowej. Wydawało się, że środowy wyjazd do Pragi to wymarzony przerywnik. Slavia miała na koncie ledwie trzy remisy i nie prezentowała się dotąd groźnie w ataku. Problem w tym, że od pierwszych minut to gospodarze narzucili tempo.

Pech dopadł drużynę Hansiego Flicka jeszcze przed pierwszym gwizdkiem – kontuzja Ferrana Torresa wymusiła postawienie na Roberta Lewandowskiego od początku. Polak błyskawicznie zaznaczył obecność, choć już w 2. minucie uderzył mocno, ale wyraźnie niecelnie. Szybko też okazało się, że Slavia nie zamierza trzymać się z tyłu. Po rzucie rożnym i zamieszaniu pod bramką to Vasil Kusej otworzył wynik i Praga objęła prowadzenie.

Barca przez dobry kwadrans była zaskoczona takim obrotem. Gospodarze prowadzili grę, Leo Messi patrzył z trybun, a Blaugrana pierwszy poważny strzał oddała dopiero w 29. minucie. Wtedy jednak bramkarz gospodarzy – Jindrich Stanek – spisał się bez zarzutu. Chwila później i doczekali się gola dla Hiszpanów. Fermin Lopez po świetnym dograniu de Jonga wyrównał, choć Stanek ewidentnie mógł w tej sytuacji zrobić więcej. W samej końcówce pierwszej połowy polski napastnik nie miał szczęścia – piłka po zgranej głową wpadła mu w bark i znalazła drogę do jego własnej siatki. Ten sam, niechciany „samobój”, po którym na chwilę zrobiło się w szeregach Barcy nerwowo.

Transformacja przyszła po przerwie. Lewandowski był blisko odkupienia win, kiedy w 63. minucie huknął groźnie, ale Stanek wybronił ten strzał. Chwilę potem Dani Olmo trafił jednak z dystansu w samo okienko, pokazując dlaczego sprowadzono go do Katalonii. Widać było, że Praga przeżywa kryzys, bo już po kilku minutach Marcus Rashford popisał się dograniem do Roberta. Tym razem Lewy najpierw źle przyjął piłkę, lecz po chwili poprawił się i wpakował futbolówkę do siatki. Wynik 4:2 dawał spokój Barcelonie – po serii wzlotów i upadków Polak ostatecznie wpisał się na listę strzelców również po właściwej stronie boiska.

Ostatni raz Slavia próbowała zaatakować w końcówce, ale defensywa Dumy Katalonii nie pozwoliła już na więcej, a Joan Garcia nie miał wiele do roboty. Blaugrana wygrała 4. mecz w fazie ligowej, ale wciąż jest poza pierwszą ósemką i w ostatniej kolejce będzie musiała pokonać FC Kopenhagę u siebie aby ominąć 1/16 finału Ligi Mistrzów.

Slavia Praga – FC Barcelona 2:4 (2:2)
1:0 Vasil Kusej 10
1:1 Fermin Lopez 34
1:2 Fermin Lopez 42
2:2 Robert Lewandowski 44-sam.
2:3 Dani Olmo 64
2:4 Robert Lewandowski 70

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie