Galatasaray ogrywa Liverpool. Minimalna porażka The Reds w Stambule
Szans nie brakowało po obu stronach, jedynego gola zdobył Mario Lemina (na zdjęciu) już w 7. minucie. Mohamed Salah zawiódł i został zmieniony, mimo że dzień wcześniej pobił klubowy rekord. Losy tego dwumeczu zdecydują się jednak dopiero w rewanżu na Anfield.
Mecz na stadionie w Stambule od samego początku rozkręcił się na wysokie obroty. Liverpool ruszył do zdecydowanego ataku, przejmując inicjatywę, jednak mimo ciekawych okazji nie potrafił zamienić ich na gola. Najlepszą miał Florian Wirtz, który po fatalnej pomyłce rywala nie trafił do niemal pustej bramki zza pola karnego.
Zespół prowadzony przez Arne Slota co rusz próbował rozmontować defensywę Galatasaray, jednocześnie popełniając błąd przy rzucie rożnym, który wykorzystali gospodarze. Victor Osimhen przedłużył piłkę głową, a z kilku metrów do siatki trafił Mario Lemina.
Spotkanie nie zwalniało tempa. Ataki przechodziły z jednej strony na drugą. Szczególnie początek drugiej połowy przyniósł dużą dawkę emocji, gdy Dominik Szoboszlai oddał dwa groźne strzały z dystansu. Z pierwszym poradził sobie Ugurcan Cakir, drugi minął bramkę. Jeszcze jedną okazję miał Alexis Mac Allister, ale nieczysto trafił w piłkę w polu karnym i nie skierował jej do siatki.
Sędzia nie uznał dwóch goli – dla Galatasaray po spalonym oraz dla Liverpoolu po zagraniu piłki ręką. Atmosfera na stadionie niosła gospodarzy, a kibice „Galaty” mieli powody do zadowolenia, choć dwumecz pozostaje sprawą otwartą – decydujący będzie rewanż na Anfield.
Obie strony miały całą serię szans na zmianę rezultatu. Hugo Ekitike zmarnował doskonałą okazję, zostając powstrzymanym sam na sam przez bramkarza Galatasaray. Były także strzały w boczną siatkę, dramatyczne interwencje i walka do ostatniego gwizdka. Ostatecznie jednak fani narzekać mogą tylko na skuteczność, bo z boiska schodziła tylko jedna bramka.
GALATASARAY - LIVERPOOL FC 1:0 (1:0)
1:0 Mario Lemina 7