Co za emocje! Barca znowu z czerwoną kartką, Atletico w półfinale!
Już w czwartej minucie Lamine Yamal otworzył wynik spotkania, czym rozbudził nadzieje kibiców Barcelony na odwrócenie losów dwumeczu z Atletico Madryt. Robert Lewandowski tym razem zasiadł na ławce, a gdy pojawił się na boisku, wynik był już niekorzystny dla Katalończyków. Mimo walki do samego końca i gry w osłabieniu, zespół Hansiego Flicka musiał uznać wyższość rywala i pożegnał się z Ligą Mistrzów w ćwierćfinale.
Po wyjazdowej porażce 0:2 na Camp Nou piłkarze FC Barcelony przyjechali do Madrytu z zamiarem odwrócenia losów rywalizacji z Atletico. Zadanie nie należało do łatwych – kilka tygodni wcześniej w Pucharze Króla zespoły pokazały, że wszystko może się zdarzyć, zwłaszcza gdy Barca odrobiła niemal całość strat po wysokiej porażce w pierwszym spotkaniu.
Hansi Flick postawił na Ferrana Torresa w wyjściowej jedenastce, a Robert Lewandowski rozpoczął mecz na ławce. Od pierwszego gwizdka gospodarze próbowali narzucić swój rytm, jednak już w 33. sekundzie za sprawą Lamine Yamala Barcelona była bliska objęcia prowadzenia, ale Juan Musso wykazał się refleksem. Chwilę później Yamal rzeczywiście otworzył wynik po znakomitym prostopadłym podaniu Torresa.
Zespół z Katalonii nie zwalniał tempa – w dziewiątej minucie Dani Olmo miał okazję podwyższyć prowadzenie, lecz Musso obronił w starciu sam na sam. Dopiero po kwadransie gospodarze otrząsnęli się i stworzyli groźne akcje, m.in. Griezmann minimalnie chybił z kilku metrów.
W 24. minucie Dani Olmo prostopadle zagrał do Torresa, który płaskim strzałem pod poprzeczkę pokonał Musso i tym samym doprowadził do wyrównania bilansu dwumeczu. Fenomenalny moment mieli goście, bo chwilę później szansę na gola miał Fermin Lopez, jednak jego strzał głową zatrzymał bramkarz Atletico.
Po zderzeniu z Musso Fermin Lopez wymagał interwencji medycznej, wrócił jednak do gry. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa – kontratak wykończony przez Ademolę Lookmana zmniejszył marzenia o odrobieniu całości strat. Przerwa przyniosła wynik 1:2, który wciąż dawał szansę Barcelonie, choć sytuacja pozostawała trudna.
Po zmianie stron to Atletico mogło podwyższyć, gdy Lookman minimalnie przestrzelił. Barcelona nie rzucała się do frontalnego ataku, choć starała się szukać okazji, szczególnie przez Torresa. W 55. minucie po jego trafieniu zawodnicy Katalonii już się cieszyli, lecz sędziowie, po analizie VAR, słusznie odgwizdali spalonego, kasując gola.
Ostatecznie Flick zdecydował się wprowadzić Roberta Lewandowskiego w 68. minucie, gdy Barca wciąż potrzebowała dwóch bramek. Niewiele jednak wynikało z jego obecności – polski napastnik długo pozostawał niewidoczny, a gospodarze grali coraz pewniej. Sytuacja Barcelony skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy Eric Garcia za faul taktyczny obejrzał czerwoną kartkę i goście musieli kończyć w dziesięciu.
Końcówka to ataki zaprzyjaźnione z desperacją – w doliczonym czasie blisko wyrównania byli Ronald Araujo i sam Lewandowski, jednak futbolówka mijała bramkę Madrytczyków. Ostatecznie Blaugrana nie zdołała drugi raz odrobić strat w dwumeczu i ćwierćfinał okazał się dla nich końcem europejskich aspiracji.
Atletico Madryt - FC Barcelona 1:2 (1:2)
0:1 Lamine Yamal 4
0:2 Ferran Torres 24
1:2 Ademola Lookman 31
Pierwszy mecz 2:0. Awans Atletico Madryt.