Raków na pole position! Wygrana ze Zrinjskim i realna szansa na 1/8 finału Ligi Konferencji
Jonatan Brunes ponownie pakuje piłkę do siatki – Raków Częstochowa zgarnia komplet punktów po dramatycznym starciu ze Zrinjskim Mostar (1:0). Rzut karny tuż przed przerwą zapewnił Medalikom nie tylko wygraną, ale i upragnione miejsce w czołówce grupy Ligi Konferencji. Po tej wygranej droga do 1/8 finału wyraźnie się otwiera, a zespół Marka Papszuna łapie wiatr w żagle przed kolejnymi wyzwaniami.
W Częstochowie czuć było napięcie w powietrzu od pierwszego gwizdka. Raków Częstochowa wiedział, że zwycięstwo nad Zrinjskim Mostar wywinduje go na miejsce dające awans do 1/8 finału Ligi Konferencji UEFA. Obie ekipy miały swoje cele – gospodarze liczyli na kontynuację dobrej passy, Bośniacy przyjechali po kolejne punkty po niedawnym remisie w lokalnych derbach.
Początek meczu bez rewelacji – długo trzeba było czekać na klarowną okazję. W 13. minucie Filip Bilbija miał szansę uradować kibiców Zrinjskiego po podaniu Petara Mamicia, ale jego próba wylądowała na trybunach. Raków odpowiedział w swoim stylu. W 34. minucie, po dobrym dograniu Tomasza Pieńki i zamieszaniu w polu karnym, piłkę do siatki wpakował Jonatan Braut Brunes. Sędzia jednak dopatrzył się spalonego, a po analizie VAR radość Medalików została utemperowana – gol nieuznany.
Tuż przed zejściem do szatni emocje sięgnęły zenitu. Jeden z graczy Zrinjskiego, ratując się w polu karnym, dotknął piłki ręką. Arbiter wskazał na wapno bez najmniejszych wątpliwości, a Jonatan Brunes bezceremonialnie zamienił jedenastkę na gola tuż przed przerwą.
Po zmianie połów Zrinjski rzucił się do odrabiania strat. Najbliżej szczęścia był Neven Djurasek – oddał groźny strzał, ale piłka minęła bramkę Rakowa. Medaliki próbowały dobić rywala, a najbardziej aktywny był oczywiście Brunes. Norweg miał chrapkę na drugie trafienie, ale tym razem zabrakło precyzji po podaniu Oskara Repki.
Ostatecznie Raków nie wypuścił prowadzenia z rąk aż do końcowego gwizdka. Dzięki trzeciej wygranej w tej edycji rozgrywek, częstochowianie wskakują na trzecią pozycję w tabeli i są coraz bliżej upragnionego awansu do 1/8 finału. Przed ekipą Marka Papszuna kolejne wyzwanie – starcie z Omonią Nikozja, w której gra Mariusz Stępiński.