Brunes rozkręcony pod skrzydłami Papszuna. Trener zdradza sekrety formy Norwega
Jonatan Brunes od kilku tygodni gra jak natchniony, regularnie zasilając konto Rakowa Częstochowa kolejnymi trafieniami. Trener Marek Papszun bez owijania w bawełnę wyjaśnia, co sprawiło, że norweski napastnik rozwinął skrzydła tuż przed finiszem rundy.
Raków Częstochowa złapał właściwy rytm na finiszu rundy, a Jonatan Brunes wyrasta na kluczowego piłkarza tej końcówki roku. Norweg zachwyca skutecznością – w czterech ostatnich meczach Ekstraklasy do siatki trafiał pięciokrotnie, dokładając bramki także w krajowym pucharze i Lidze Konferencji.
Na czwartkowej konferencji prasowej trener Marek Papszun otwarcie przyznał, że Brunes zaliczył wyraźny skok formy, a jego dyspozycja wpływa na cały zespół. Szkoleniowiec Medalików opisał przemianę napastnika z charakterystycznym dla siebie dystansem:
Ambicje trenera tej drużyny spowodowały, że on również chciał odejść i spróbować czegoś nowego. To jest główna przyczyna (śmiech). A mówiąc poważnie, skoncentrował się na grze, na tym, co potrafi najlepiej, i złapał bardzo dobrą formę. Po prostu drużyna gra lepiej.
Rzeczywiście – liczby Brunesa nie pozostawiają złudzeń. W każdej z ostatnich czterech ligowych kolejek pokonywał bramkarzy rywali, dokładając asysty i aktywną grę poza polem karnym. Nie był to przypadek – jak podkreśla Papszun, Norweg "żyje z drużyny", korzystając z zaufania kolegów i trenera.
Szkoleniowiec Rakowa rozwinął swój wywód, mówiąc jasno: napastnik gra dużo, a to oznacza więcej sytuacji podbramkowych. – Kilka czynników złożyło się na to, że dyspozycja Jonatana jest dziś bardzo wysoka. Oby tak dalej – zaznaczył Papszun. Do końca kalendarzowej serii gier zostały jeszcze trzy spotkania i sztab klubu liczy, że Brunes nie powiedział ostatniego słowa, również jeśli chodzi o własny dorobek.
Częstochowianie w najbliższy czwartek zmierzą się w Sosnowcu z Zrinjskim Mostar, czyli zespołem z czołówki bośniackiej ligi. Pierwszy gwizdek o 21:00 – właśnie wtedy okaże się, czy napastnik Rakowa podtrzyma passę, o której od kilku tygodni jest naprawdę głośno.