Papszun szczerze po meczu: Raków nie zna ograniczeń w Lidze Konferencji
Raków Częstochowa zapewnił sobie pewne miejsce w europejskich pucharach na wiosnę, a trener Marek Papszun nie ukrywa, że żal mu odchodzić tuż przed decydującą fazą. Swoimi odczuciami podzielił się po meczu ze Zrinjskim Mostar, podkreślając, że zespół nie zna granic, a sam Brunes osiągnął świetną formę. „Jedenaście meczów w Europie, osiem zwycięstw – to naprawdę kapitalny wynik” – stwierdził szkoleniowiec, który już niebawem może objąć Legię Warszawa. Zespół z Częstochowy coraz śmielej patrzy w kierunku finału rozgrywek.
Raków Częstochowa jest już pewny gry w europejskich pucharach po przerwie zimowej. Imponująca passa zespołu w fazie zasadniczej Ligi Konferencji przyciągnęła uwagę ekspertów. W pięciu kolejkach ekipa z Częstochowy wywalczyła 11 punktów, pozostając niepokonana. Po ostatnim starciu ze Zrinjskim Mostar głos zabrał Marek Papszun. Szkoleniowiec Medalików nie ukrywał emocji związanych z najbliższą przyszłością.
Marek Papszun otwarcie przyznał, że czuje żal, iż nie poprowadzi już drużyny podczas decydującej fazy rozgrywek. Jak podaje Goal.pl, trener stwierdził, że „każdy chce grać w Europie jak najdłużej”, a za swoją dotychczasową ekipę będzie trzymał kciuki. Bilans Rakowa w Europie rzeczywiście robi wrażenie – osiem zwycięstw, dwa remisy i zaledwie jedna porażka na jedenaście meczów.
– Czy żal mi, że wiosną nie będę rywalizował w europejskich pucharach? Oczywiście, że żal. Każdy chce grać w Europie jak najdłużej. Będę kibicował Rakowowi, by zaszedł jak najdalej, bo dziś ta drużyna pokazała, że nie ma limitu. Jedenaście meczów w europejskich pucharach w tym sezonie, osiem zwycięstw, dwa remisy i tylko jedna porażka. To kapitalny wynik. Dowód na to, że wszystko jest możliwe –
Nie zabrakło też mocnych słów uznania dla Jonatana Brauta Brunesa. Norweg imponuje skutecznością, notując bramkę w każdym z siedmiu ostatnich meczów. Papszun przyznał, że „Brunes jest obecnie w świetnej formie i trudno z nim rywalizować. To wpływa mentalnie na innych napastników”.
Szkoleniowiec podkreślił również, jak wiele dla zespołu znaczy determinacja norweskiego napastnika. Po trudnej sytuacji z letniego okna transferowego, ich współpraca tylko się zacieśniła. Papszun nie krył szacunku do Brunesa, nazywając go „świetnym, profesjonalnym, zdeterminowanym zawodnikiem”.
Pośród kibiców Rakowa zaczęły się pojawiać głosy, że drużyna może zaskoczyć wszystkich i dotrzeć nawet do finału tych prestiżowych rozgrywek. Papszun z dystansem, lecz wyraźną wiarą w zespół, zauważył, że „drużyna może zajść daleko, bo jest przygotowana kompleksowo. Potrafi wygrać zarówno z teoretycznie słabszym, jak i dużo mocniejszym rywalem. Losowanie nie ma aż tak dużego znaczenia”. Według trenera kluczowe będą dyspozycja dnia oraz dostępność kluczowych piłkarzy, zwłaszcza tam, gdzie konkurencja w składzie jest mniejsza.
Czeka nas jeszcze jeden mecz Rakowa w tym roku – w niedzielę zespół zagra zaległe spotkanie czwartej kolejki PKO BP Ekstraklasy z Zagłębiem Lubin. Początek o 14:45.