Męki Barcelony z Racingiem, ale jest awans
Racing Santander nie oddał pola bez walki, ale to efektowna końcówka FC Barcelony dała obrońcom trofeum awans do ćwierćfinału Pucharu Króla. Gospodarze postawili liderowi La Ligi trudne warunki, jednak po golach Ferrana Torresa i Lamine Yamala to drużyna Hansiego Flicka może przygotowywać się już na losowanie kolejnej rundy.
Ostatni mecz 1/8 finału Pucharu Króla zapowiadał się na ciekawy pojedynek dwóch drużyn w zupełnie innych nastrojach. Racing Santander, lider drugoligowych rozgrywek, liczył na sprawienie niespodzianki przeciwko obrońcy trofeum i mistrzowi Hiszpanii – FC Barcelonie, która właśnie zaledwie kilka dni wcześniej sięgnęła po Superpuchar.
Podopieczni Hansiego Flicka musieli jednak zachować pełną koncentrację. Racing ostatnio w lidze zawodził – zaledwie trzy oczka w czterech meczach spowodowały, że przewaga nad konkurencją stopniała. Mimo to gospodarze postawili rywalom trudne warunki od samego początku i nie zamierzali odpuszczać, choć to goście wyraźnie panowali nad piłką.
W składzie Barcelony tym razem zabrakło Polaków – zarówno Robert Lewandowski, jak i Wojciech Szczęsny pojawili się co najwyżej na ławce. Flick dał szansę kilku rezerwowym, w tym młodym zawodnikom, licząc na świeżość po meczu o Superpuchar. Początkowo niewiele działo się pod bramkami, ale już w 11. minucie Dani Olmo sygnalizował, że „Barca” będzie groźna. Kilka chwil później Racing odpowiedział kontrą Giorgiego Guliashviliego – zabrakło jednak szybkości i skuteczności pod bramką Joana Garcii.
Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek. Najbliżej szczęścia był Marc Bernal, którego strzał z dystansu minimalnie minął słupek, a Marcus Rashford zmusił do wysiłku bramkarza Racingu w doliczonym czasie pierwszej części.
Po przerwie przewaga gości rosła z każdą minutą. Yamal groźnie uderzał z daleka, chwilę później Rashford był bliski wykończenia składnej akcji, ale Jokin Ezkieta w bramce Racingu ponownie spisał się znakomicie. To właśnie jego świetne parady trzymały gospodarzy przy życiu, kiedy kolejne próby oddawali piłkarze z Katalonii.
W 66. minucie cierpliwość Barcelony została nagrodzona – Fermin Lopez podał prostopadle do Ferrana Torresa, a ten, będąc sam na sam, nie pomylił się i wpakował piłkę do siatki. Kilka chwil później Flick wpuścił na murawę Lewandowskiego, co wyraźnie rozruszało atak gości, ale wynik długo pozostawał nieprzesądzony.
Gospodarze, nie mając nic do stracenia, próbowali odrabiać straty. W 77. minucie stadion w Santander na moment oszalał po golu Manexa Lozano – okazało się jednak, że napastnik był na spalonym. Barcelona miała też swoją szansę na zamknięcie meczu: strzał Fermina obronił Ezkieta, a dobitka Lewandowskiego z bliska również nie zmieniła rezultatu.
Jeszcze w samej końcówce emocje sięgnęły zenitu, kiedy Manex Lozano ponownie skierował piłkę do siatki, ale znów powstrzymał go spalony. W samej końcówce to właśnie zmiennicy gości postawili kropkę nad „i” – akcję Raphinii wykończył młody Lamine Yamal, ustalając wynik na 2:0 dla Barcelony.
Oprócz Barcelony do ćwierćfinałów awansowali: Atletico Madryt, Athletic Bilbao, Albacete, Real Betis, Real Sociedad, Deportivo Alaves i Valencia CF.
RACING SANTANDER - FC BARCELONA 0:2 (0:0)
0:1 Ferran Torres 66
0:2 Lamine Yamal 90+5