Kuzyn Haalanda błyszczy w Polsce i zachwyca w Lidze Konferencji
Rodzina Haalandów ponownie przyciąga uwagę futbolowego świata – tym razem za sprawą Jonatana Brauta Brunesa, który błyskawicznie zasłużył sobie na miano najgorętszego nazwiska w szeregach Rakowa Częstochowa. Chociaż losy jego kariery długo biegły osobnym torem niż u słynnego kuzyna z Manchesteru, dzisiaj Brunes staje się kluczową postacią Ekstraklasy, a jego kolejne bramki otwierają Rakowowi drzwi do sukcesów nie tylko w Polsce, ale również w Lidze Konferencji UEFA.
W Ekstraklasie pojawił się nowy bohater o znanym nazwisku – Jonatan Braut Brunes. Napastnik Rakowa Częstochowa regularnie trafia do siatki rywali, a kibice coraz częściej kojarzą go nie tylko z powodu skuteczności, lecz także rodzinnych powiązań z Erlingiem Haalandem z Manchesteru City. O ile świat futbolu skupia się na norweskim snajperze Premier League, to w częstochowskim klubie swoją historię pisze właśnie Brunes, kuzyn gwiazdy angielskich boisk.
Obaj zawodnicy pochodzą z miasta Bryne. Łączy ich nie tylko miejsce dorastania, ale również bliskie więzi rodzinne – Erling i Jonatan to kuzyni ze strony matki, a dzień narodzin dzieli ich jedynie o 17 dni – przyszły gwiazdor City przyszedł na świat 21 lipca 2000 roku, natomiast napastnik Rakowa 7 sierpnia tego samego roku.
Kariera Brunesa długo rozwijała się innym rytmem niż u Haalanda. Choć razem rozpoczynali futbolową przygodę w lokalnym Bryne, bardzo szybko ich drogi się rozeszły. Wszyscy wiedzą, jak potoczyła się ścieżka Erlinga – Molde, Salzburg, Borussia Dortmund i rekordy w Manchesterze. Tymczasem Jonatan przez kolejne lata tułał się po norweskich klubach: Sola FK, Florø SK, Lillestrøm SK, IK Start, Strømsgodset. Przełom nastąpił dopiero w 2023 roku, gdy trafił do belgijskiego Leuven.
Jego pierwsza przygoda za granicą nie przyniosła spektakularnych statystyk – trzy zdobyte gole w jednym sezonie, ale to wystarczyło, by przekonać Raków do sprowadzenia go na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu. I właśnie wtedy rozwinął skrzydła – w pierwszym sezonie na polskich boiskach strzelił 14 bramek w 32 meczach Ekstraklasy. Nic dziwnego, że klub z Częstochowy zdecydował się zatrzymać norweskiego napastnika na dłużej.
Piłkarskie DNA i styl gry Brunesa
Bramki najwyraźniej są wpisane w geny rodziny Braut. Brunes przypomina kuzyna nie tylko skutecznością – jest niezwykle silny fizycznie (188 cm wzrostu), dynamiczny, lewonożny. W przeciwieństwie do Haalanda z City, Norweg z Rakowa częściej cofa się głębiej po piłkę, wspiera drugiego napastnika i potrafi pracować dla drużyny również poza polem karnym.
Bramkostrzelność i Liga Konferencji UEFA
Wystarczy zerknąć na liczby, by zauważyć, jakie postępy poczynił Brunes. W tym sezonie już przed końcem roku pobił swój dotychczasowy rekord trafień – ma na koncie 16 goli: dziewięć w ekstraklasie, trzy w Pucharze Polski i cztery w Lidze Konferencji UEFA. W kwalifikacjach tej ostatniej rozgrywki trafiał zarówno w pierwszym, jak i w rewanżowym meczu przeciwko Zilinie, później na grupowym etapie znów pokonał bramkarza Rapid Wiedeń i Zrinjskiego Mostar. To właśnie jego gole przypieczętowały awans Rakowa do fazy pucharowej.
Co ciekawe, mecz przeciwko Zrinjski był dla Norwega siódmym z rzędu z bramką we wszystkich rozgrywkach. Seria ta została przerwana dopiero przez Zagłębie Lubin. Mimo to dorobek Brunesa, najlepszy w Rakowie (wyprzedza Lamine Diaby-Fadigę), pozostaje niepodważalny – w lidze klub dzieli trzecią pozycję ze Jagiellonią, jest w ćwierćfinale Pucharu Polski, a promocję do 1/8 finału Ligi Konferencji wywalczył właśnie dzięki skuteczności norweskiego snajpera.
Dla Jonatana Brauta Brunesa gol to nie tylko praca – to rodzinna tradycja. Oto drugi „Haaland”, który na oczach polskich kibiców pisze własny rozdział piłkarskiej historii.