Robin van Persie pociesza syna po poważnej kontuzji
Gdy na stadionie w Sewilli trwał gorący mecz Ligi Europy, nikt nie spodziewał się takich emocji. Robin van Persie, jako trener Feyenoordu, sięgnął po nietypowy ruch, wprowadzając na boisko własnego syna. Chwilę później wszystko przerodziło się w bolesny obraz, który poruszył zarówno piłkarskich kibiców, jak i tych, którzy z futbolem nie mają na co dzień wiele wspólnego – Shaqueel van Persie wylądował na noszach, a legenda futbolu robiła wszystko, by pocieszyć swojego syna bezradnie opuszczającego murawę.
Napięcie na stadionie Estadio Olímpico de la Cartuja w Sewilli rosło z minuty na minutę. Betis prowadził 2:1 z Feyenoordem, gdy nagle nadszedł moment, na który czekało wielu fanów holenderskiego zespołu. Trener Robin van Persie postanowił dać szansę gry swojemu synowi. Gdy Shaqueel van Persie wszedł na boisko, atmosfera się odmieniła.
Niestety, uroczysta chwila, która mogła przerodzić się w rodzinny triumf, szybko zamieniła się w dramat. W 85. minucie meczu Shaqueel znalazł się w centrum feralnej sytuacji. Walcząc o piłkę głową, spadł niefortunnie, a jego kolano wygięło się w nienaturalny sposób. Trybuny zamarły, a zawodnik pozostał nieruchomy na murawie.
Chwilę potem łzy pojawiły się na twarzy młodego Holendra. Sztab medyczny natychmiast interweniował. Całe wydarzenie rozgrywało się przy publiczności wstrzymującej oddech. Sytuacja szybko stała się jasna: nie obejdzie się bez noszy. Z trybun niosły się głosy wsparcia, gdy Shaqueel był wywożony z boiska – zapłakany i zaszokowany nagłym, tragicznym zwrotem akcji.
W tej właśnie chwili Robin van Persie, jeszcze przed chwilą szkoleniowiec trzymający nerwy na wodzy, bez chwili wahania podszedł do syna, by wesprzeć go na noszach i dodać otuchy. Piłka przestała na moment mieć jakiekolwiek znaczenie, a gest ikonicznego napastnika Holandii poruszył wszystkich na stadionie. Ojciec zamienił się w rodzica, który ponad wszystko pragnął pocieszyć własne dziecko.