Wojciech Szczęsny zaskakuje gestem wobec ter Stegena
Tego nikt się nie spodziewał – Wojciech Szczęsny postanowił ustąpić miejsce Marcowi-Andre ter Stegenowi w meczu Barcelony z Guadalajarą. Kulisy tej niecodziennej decyzji Hansiego Flicka właśnie wyszły na jaw. Niemiecki golkiper wrócił między słupki głównie dzięki sugestii Polaka, który wykazał się wyjątkową postawą wobec klubowego konkurenta. Barcelona nie planuje jednak zmieniać hierarchii w bramce, a przyszłość ter Stegena nadal pozostaje niejasna.
To jedno z tych wydarzeń, które nawet największym kibicom piłkarskim potrafi opuścić szczękę. Wojciech Szczęsny – dotąd pewny numer dwa za Joanem Garcią – zdecydował się na coś, co rzadko widuje się na tym poziomie. Jak ujawnił "Sport", Polak zasugerował Hansiemu Flickowi, by w starciu Barcelony z Guadalajarą dać szansę Marcowi-Andre ter Stegenowi, bo po dłuższej przerwie po prostu na nią zasługuje.
Barcelona ograła trzecioligowca 2:0, a cała sytuacja wokół obsady bramki elektryzowała Hiszpanię. Flick oficjalnie wielokrotnie podkreślał, że Szczęsny jest zaraz po Garcii. Tymczasem nagle Niemiec pojawił się między słupkami, ku zaskoczeniu wielu obserwatorów i fanów Blaugrany. Szkoleniowiec podkreślił potem, że był to "wyjątek" i hierarchia się nie zmienia – na mecze ligowe ponownie gotów ma być Garcia, a Szczęsny pozostaje jego głównym zmiennikiem.
Kulisy tej decyzji wychodzą jednak dopiero po czasie. Według ustaleń "Sportu", to właśnie Szczęsny wyciągnął rękę po partnersku: uznał, że ter Stegen po tak długiej nieobecności ma prawo poczuć adrenalinę oficjalnego spotkania. Podobno, takie zachowanie należy do rzadkości na poziomie top; gracz, który bez sprzeciwu oddaje miejsce konkurentowi, sam daje przykład szatni.
Trener przyznał potem: — To był wyjątek, ale decyzja Szczęsnego pokazuje, jak dużą kulturą piłkarską się wykazuje.
Ciekawostką pozostaje wciąż przyszłość niemieckiego bramkarza. Barcelona raczej nie widzi go w długofalowych planach i jeśli otrzyma ciekawą propozycję, można spodziewać się transferu. Póki co, niekwestionowanym numerem jeden pozostaje Garcia, a ter Stegen – po tej krótkiej szansie – znowu musi czekać na rozwój wydarzeń. Takie koleżeństwo i gest fair play, choć nie wpłyną na układ sił, zostały już docenione w kuluarach drużyny z Katalonii.