Marc-André ter Stegen nie mógł zagłosować w wyborach FC Barcelona – StolicaSportu.pl

Ter Stegen nie mógł zagłosować w wyborach

Marc-Andre ter Stegen
fot. Government of Catalonia (Wikimedia)
Domyślna grafika
Maro
15 marca 2026 17:44
2 minuty czytania

Sytuacja, która przydarzyła się Marcowi-André ter Stegenowi podczas wyborów prezydenckich w FC Barcelonie, zaskoczyła zarówno kibiców, jak i samego bramkarza. Niemiecki golkiper chciał uczestniczyć w głosowaniu w jednym z najważniejszych dni dla klubu, jednak brak aktualizacji danych uniemożliwił mu oddanie głosu. Mimo zamieszania, wybory przyciągnęły tłumy, a frekwencja okazała się rekordowa.

Podczas niedzielnych wyborów na prezydenta FC Barcelony nie brakowało zaskoczeń, ale trudno przebić sytuację z udziałem Marc-André ter Stegena. Niemiecki bramkarz, obecnie wypożyczony do Girony, pojawił się na Camp Nou z zamiarem wsparcia swojego kandydata, lecz napotkał niespodziewane przeszkody proceduralne.

Fani Barcelony od dawna czekali na 15 marca, bo właśnie wtedy przesądzały się losy nowego szefa klubu aż do 2031 roku. Wybór ograniczał się praktycznie do dwóch nazwisk: Joan Laporta oraz Victor Font, którzy jeszcze mocniej niż przed laty walczyli o poparcie byłych zawodników i fanów.

Tegoroczne głosowanie przyciągnęło nie tylko zwykłych socios, ale też sztab byłych i obecnych gwiazd Barcelony. Wśród tych, którzy pojawili się w lokalach wyborczych, byli m.in. Sergio Busquets, Aitana Bonmatí oraz był prezydent Josep Maria Bartomeu. Zdecydowany ruch wykonał także Xavi, dając jasne poparcie Victorowi Fontowi, podkreślając tym swoją niełatwą relację z Laportą.

Marc-André ter Stegen, choć formalnie związany w tym sezonie z Gironą, także zamierzał dorzucić swój głos do klubowej urny. Jednak tuż po wejściu na Camp Nou spotkało go rozczarowanie: jego dane nie zostały zaktualizowane, przez co nie znalazł się na liście uprawnionych do głosowania.

W internecie szybko pojawiły się zdjęcia wyraźnie zmieszanego golkipera, który próbował ratować sytuację na ostatniej prostej, lecz bez powodzenia. Zabrakło kilku formalności, a jeden głos, choć symboliczny, niewiele zmienia w obliczu rekordowej frekwencji. Zarówno Laporta, jak i Font podkreślali satysfakcję z liczby uczestniczących socios po zamknięciu urn.

Źródło: Mundo Deportivo

Wybrane dla Ciebie